MITYNG 01/115/2007
DO UŻYTKU WEWNĘTRZNEGO
Rozpoczęliśmy
kolejny Nowy 2007 rok
naszych starań o godne życie w trzeźwości. Czasem przychodzi to z
trudem,
czasem łatwiej ale
zawsze kiedy się o to uczciwie
staramy. W trzeźwości codzienne życie stało się bardziej przewidywalne,
od
kiedy z pomocą Boga uwolniliśmy się od obsesji alkoholowej. Teraz
wszystko
staje się możliwe. Łączą się ponownie rodziny, zdobywamy nowe,
wzmacniające nas
doświadczenia. Każdy kolejny dzień wyczekujemy z ciekawością, bez
strachu i
obaw.
Nowy
Rok zawsze nastraja mnie nostalgicznie myślę o tym, co mi się udało a
co nie.
Od kiedy nie piję lubię wstać rano 1 Stycznia i
pojechać nad Zalew
Zegrzyński, na spacer i mocną kawę z pianką na Barkę na plaży.
Wspominam
minione lato. Jest mi wtedy bardzo lekko, czuję satysfakcję
bo nie mam kaca - jak dawniej gdy jeszcze w południe
umierałem po
Sylwestrowych występach. Lubię jak jest mróz, i skrzypi
śnieg, jest prawie
pusto, mało ludzi, czuję się wówczas, prawie jak mistrz
olimpijski - nie piję!
Po drodze nie boje się policyjnej kontroli
drogowej. Teraz jakoś nie
zatrzymują mnie. Skąd oni wiedzą, że nie warto? To miłe uczucie. Nie
lękam się
- sprawdzając w jakim
stanie wczoraj wróciłem.
Pamiętam! Jestem w porządku! Teraz będąc trzeźwy zaczynam realizować
swoje
marzenia, uprawiam rekreacyjnie sport, uczę się nowych rzeczy, poznaję
to, co
wczoraj z „bólem głowy” było niemożliwe.
Bardzo wolno zmniejszam
dystans do moich synów, to nie jest łatwe zadanie i chyba
najbardziej bolesne.
Wybaczyli mi, ale nie zapomnieli. Mam wrażenie, że czas teraz jakby
przyspieszył, dzieje się tak wiele wokół mnie.
Zauważam
wszystko.
Jestem
świadomy!
W
imieniu zespołu redakcji Mityngu i swoim własnym życzę Wam wszystkim
Szczęśliwego Nowego Roku 2007, spełnienia marzeń, dużo zdrowia,
tolerancji dla
siebie i swoich bliskich i obyśmy już nigdy nie mieli kaca, a życie
było
piękne, długie i tanie! Póki pozostajemy trzeźwi
wszystko jest możliwe.
lechu02
Tematy
MITYNGU
na 2007 rok - propozycje zespołu Redakcji.
(Jeśli odczuwacie potrzebę
podzielenia się z nami swoimi
własnymi doświadczeniami na dowolny, inny temat to zapraszamy do
nadsyłania
korespondencji do redakcji MITYNG) redakcja@mityng.org
Uczciwość
wobec siebie w trzeźwieniu
Duchowość
Programu AA
Dlaczego
modlitwa?
Wdzięczność w
działaniu
Dokąd jako
Wspólnota zmierzamy?
Obrachunek
moralny – nie wystarczy nazwać zło
Słońce, woda,
czyli trzeźwe wakacje
Pierwszy
kieliszek początkiem klęski
Ostatni
kieliszek - pierwszy mityng
Nigdy więcej
samotni
Pieniądze we
Wspólnocie
AA za murami
Anonimowość w
działaniu
Wspólne
dobro
Trzeźwienie w
rodzinie
Akceptacja
choroby początkiem zdrowienia
Egoizm,
egocentryzm…. Przyczyną niepowodzeń
Wiara,
nadzieja, miłość…. Iluzja czy rzeczywistość
Stały postęp,
a nie perfekcjonizm
Przyciąganie,
a nie reklamowanie
Sponsorowanie
Dobre chęci
kluczem zdrowienia
Świadomość
upadku początkiem wzrostu
Wiara
– fundamentem trzeźwości
Trzeźwy
rok … i co dalej?
Lecz raptem stało się coś
dziwnego. Gdy oglądałem kolejny slajd coś mną wstrząsnęło, coś
poruszyło. Dalsze oglądanie zaczęło męczyć, myślą powędrowałem
dalej.
Wyobraziłem sobie, jakbym się czuł w tym świecie szkła i betonu, ale
nie jako
zachwycony, kilkudniowy turysta, lecz jako stały mieszkaniec i
pracownik.
Tak miałby wyglądać mój świat na codzień,
na zawsze?!
W
Warszawie aluminium, szkła, betonu i
plastiku jest niestety coraz więcej, a
ja uświadomiłem sobie, że
decydenci, prominenci i ci, którzy takie środowisko
tworzą, mieszkają
zupełnie gdzie indziej- raczej w podmiejskich osiedlach,
w zgodzie z
naturą, gdzie drzewo nadal jest drzewem a nie imitacją, gdzie dociera
wiatr, a
nie wentylacja wraz z nieznanymi do tej pory bakteriami powodującymi
kolejne
choroby.
Pomyślałem
sobie: może to i
piękne, może pożyteczne, ale
jednak nie dla mnie. Wystarczy, że raz na jakiś czas muszę
skorzystać z
marketu- na długo mam wtedy dosyć jakichkolwiek zakupów. O
serdecznych
pogaduszkach, jak z zaprzyjaźnioną sklepikarką w sklepie na
rogu, można
tylko pomarzyć.
Coś w tym życiu
przechodzi obok. A może nie przechodzi, może właśnie biegnie, mija w
pędzie.
Podobne
odczucia zdarzają mi się też w zupełnie
innych warunkach i sytuacjach. Od czasu do czasu spotykam na swej
drodze
kolegów z początków trzeźwienia. Już na pierwszy
rzut oka widać jak bardzo się
zmienili. Od wielu lat nie piją, pokończyli
szkolenia w zakresie
problematyki choroby alkoholowej, są dumni z uzyskanej wiedzy i nieźle
im się w
życiu wiedzie.
Niby wszystko
w porządku ale…
Ale gdy zaczynamy rozmawiać o Wspólnocie AA szybko
okazuje się, że nie
mówimy już o tym samym. Tak naprawdę to nie my
mówimy o Wspólnocie to ja mówię.
I mam wrażenie, że nie wzbudzam zbytniego zainteresowania tematem.
Słyszę
jakieś półsłówka wypowiadane z pobłażliwym
uśmiechem i potakiwanie bez
przekonania. Dawna spontaniczność i serdeczność gdzieś umknęła,
zagubiła się.
Jedno
jest pewne: Wspólnota AA nie przyniesie im ani pieniędzy, ani nie zapewni
intratnego stanowiska, tak wiec troska o
nią jest najwyraźniej zbyteczna. A że potrafi przynieść wiele
satysfakcji, że służba we Wspólnocie pozwala pozbyć się
złudzeń o sobie? Cóż...
Bez tego też można przecież żyć.
Wystarczy
odrobina tupetu i przebojowości, a
znajdą się tacy co
uwierzą i zapłacą za kolejne
szklane domy i środowisko, w którym tak naprawdę trudno jest
normalnie żyć.
Nic dziwnego
chyba, że w takich momentach dawni
znajomi i przyjaciele stają się dla mnie osobami nieco mniej bliskimi.
Jeśli w
ogóle. Im wspólnota AA stała się
obojętna. Cóż więc
nas łączy? Przykro mi i smutno w takich chwilach...
Przypomniał
mi się kolega, z którym kiedyś wspólnie
mierzyliśmy się z trudami turnusu
w Strzyżynie. Kiedy
atakowałem go swoimi tyradami,
coś tam tłumaczyłem albo udowadniałem / ciężki ze mnie przypadek/
wysłuchiwał
spokojnie powtarzając w miarę potrzeb słowa: "dobrze, dobrze",
a kiedy skończyłem wywód stwierdził:
"Dobrze, dobrze, ale... nie
tak do końca."
To była dla
mnie niezła lekcja pokory.
Na
koniec zadźwięczały mi w uszach sławne
słowa znanego we Wspólnocie przyjaciela: "Czy
alkoholik to czasem nie
takie cacuszko, co to aby
żyć musi mieć problem; a jak
nie ma, to sobie wymyśli, a jak wymyśli to musi rozwiązać, a jak nie
może, to
siedzi i użala się nad sobą?"
Pozdrawiam
pogodnie
PS.
Dziękuję Witoldzie z Opola za współpracę
Z korespondencji meilowej
Otwarty czy
zamknięty?
Byłem
niedawno na mityngu AA.
Był to akurat mityng otwarty, co może dla mnie już od dawna nie ma
żadnego
znaczenia, ale dla innych mieć może, i ja to szanuję.
Zjawiły się cztery zupełnie nowe osoby z problemem alkoholowym,
deklarujące
chęć przystąpienia do Wspólnoty. W tym momencie okazało się,
że prowadzący ma
niewielki problem - nowicjusze i mityng otwarty... Ja istoty tego
problemu tak
do końca nie rozumiałem, bo czy nowicjusze nie mogą uczestniczyć w
mityngu
otwartym? Albo czy "otwartość" mityngu uniemożliwia przystąpienie do
Wspólnoty osobie szukającej pomocy? Tym niemniej, jako że
nie była to
"moja" grupa i liczyłem się z tym, że jakichś jej zasad czy
wypracowanych,
własnych tradycji mogę nie znać, nie odzywałem się i obserwowałem, co
będzie
dalej. Wreszcie prowadzący po konsultacji z bliżej siedzącymi
zdecydował, że
mityng zostanie "zamknięty", to znaczy zmieni się jego kwalifikacja z
otwartego na zamknięty. Kilka osób rzuciło się zmieniać
zielone tabliczki i
wywieszki z napisem "Dziś mityng otwarty" na czerwone - "Dziś
mityng zamknięty". Z niewielkim opóźnieniem mityng się
zaczął. Nowicjuszy
w jakiś tam sposób przyjęto i wydawało się, że wszystko już
będzie szło gładko,
kiedy z kilkuminutowym spóźnieniem zjawiła się kolejna osoba
pragnąca
uczestniczyć w mityngu. Człowiek
c) ostatecznie o tym, czy
mityng jest otwarty czy zamknięty może zdecydować doraźnie sumienie
grupy i
zaproponowałem głosowanie. (Trochę naciągnąłem, ale trzeba było szukać
rozwiązania na "tu i teraz")
Prowadzący
złapał koło ratunkowe. Szybko odbyło się głosowanie. Nikt się nie
sprzeciwiał
ponownemu "otwarciu" mityngu tak, żeby "gość" mógł w nim
uczestniczyć. Sprawnie zmieniono zestaw czerwonych tabliczek i
wywieszek na
zielone. Mityng potoczył się już bez dalszych poważniejszych
problemów.
Wydarzenie to skłoniło mnie do zastanowienia nad problemem otwartych i
zamkniętych mityngów AA.
Słyszałem, że w wielu
krajach takie podziały nie istnieją, ale nie wiem, czy to prawda.
Odpowiedź na
pytanie, po co mają być mityngi otwarte wydaje się oczywista: żeby
mogli
przyjść na nie niezdecydowani, tacy, co to jeszcze nie są pewni,
jeszcze nie są
gotowi składać deklaracji typu-
"tak,
jestem alkoholikiem".
Po co w takim razie są mityngi zamknięte? Tu też odpowiedź wydaje się
prosta:
po to, żeby alkoholicy mogli w swoim bezpiecznym gronie
omówić krępujące,
osobiste, drażliwe, sprawy czy tematy- głównie z okresu
picia. Jak wykazuje
praktyka, anonimowość potrafi być w AA równie trwała jak
mydlana bańka. I między
innymi po to powstała instytucja sponsora,
by te naprawdę ważne sprawy omawiać w rzeczywiście bezpieczny
sposób i w cztery
oczy, a nie w grupie w sumie dość przypadkowych osób.
Poza tym myślę też o tym, że moje pijackie wyczyny czy
ekscesy
nie były tak naprawdę żadną tajemnicą dla osób z mojego
otoczenia. Tylko mnie
się roiło, że nikt nic nie wie, nie widzi, nie zauważa. Co wyprawiałem
i jak
się zachowywałem, to wszyscy wokół wiedzieli nawet lepiej
niż ja sam, bo
przecież mnie się często film urywał w połowie jakiegoś działania.
Tak więc chowanie czegoś teraz i nadal, za zamkniętymi
drzwiami sali
mityngowej, wydaje mi się w najlepszym wypadku zabawnym
nieporozumieniem.
Kiedyś nie wstydziłem się iść przez miasto kompletnie pijany, w jednym
bucie,
bo drugi zgubiłem gdzieś po drodze. To
czego mam się
wstydzić teraz? No, przecież podobno coś zmieniłem w tym swoim życiu. I
podobno
na lepsze. To co tu
ukrywać?
Zapytałem kiedyś kolegę, co według niego by się stało, gdyby wszystkie
mityngi
były otwarte. Powiedział, że on by się bał, bo na pewno na każdy mityng
zwalała
by się kupa nie wiadomo jakich
ludzi, ciekawskich,
dziennikarzy, itp.
A ja myślę, że to typowy dla nas, alkoholików egocentryzm
podsuwa nam przekonanie,
że cały "normalny" świat tylko czyha na nasze zwierzenia i
wspomnienia z czasów picia. Wydaje mi się, że zdrowi ludzie
potrafią znaleźć
sobie ciekawsze zajęcia niż przysłuchiwanie się żałosnym pijackim
opowieściom
podczas mityngów Anonimowych Alkoholików.
Pozdrawiam
serdecznie, Witold (alkoholik i nikotynista)
Z
życia Regionu…
Być
może w
chwili, gdy Przyjacielu trzymasz w ręku ten numer Biuletynu MITYNG,
nasz Punkt
Informacyjno Kontaktowy mieści się już w nowej siedzibie, na ulicy
Brazylijskiej 10. Przypominamy, że wobec tego, iż Anonimowi Alkoholicy
nie
przypadli do gustu mieszkańcom w starym miejscu, wymówiono
nam lokal na
Berezyńskiej. W wyniku działań Andrzeja (z-cy
Rzecznika ds. PIK-u), wielu pism, podań, rozmów i
targów z zarządem dzielnicy,
udało się nam wynegocjować dobry lokal, z odrębnym wejściem.. Sporo
środków
finansowych i naszej wspólnej pracy pochłonie organizacja
nowego miejsca
– trzeba będzie je wyremontować i przystosować do naszych
potrzeb, nie
wspominając o wszystkich formalnościach (światło, ogrzewanie, telefon).
Na
szczęście możemy liczyć na waszą pomoc!
Mamy
możliwość niesienia posłania przez Internet. W naszym komputerze
zostanie
właśnie zainstalowany program Windows XP
i będzie
można nieść pełniejsze posłanie przez Internet. Zapraszamy wszystkich
chętnych
do pełnienia dyżurów internetowych. Obecnie taka służba jest
równie ważna, jak
tradycyjne dyżury telefoniczne.
Zakończyliśmy
serię warsztatów na temat 12 Koncepcji. Z sukcesem!
Zespół ds. Literatury opracuje
na bazie waszych wypowiedzi specjalną broszurę, w której
umieścimy teksty o 12
Koncepcjach Służb.
Rozpoczynamy
nową serię warsztatów w PIK-u. Będą to warsztaty poświęcone
służbom. Co miesiąc
spotkamy się, by wymienić się doświadczeniami i wspomóc
nawzajem w pełnieniu służb. Na
początek zajmiemy się służbami na grupie – w
grudniu odbyły się warsztaty skarbników. W styczniu
– tematem będzie
służba mandatariusza (06.01.07, godz.15.00),
a w lutym
– prowadzącego mityngi (03.02.07, godz.
15.00).
W styczniu warsztat organizuje intergrupa
Wschód, a w
lutym intergrupa
Mazowiecka. Warsztaty merytorycznie
przygotuje Zespół ds. Literatury a poprowadzą Intergrupy.
Serdecznie zapraszamy! Tylko przez udział w takich warsztatach i
wymianę
doświadczeń można nadać swojej służbie bardziej świadomy charakter!
Szerokim
echem odbiła się w naszym regionie słynna sprawa zalania w PIK-u. Na
szczęście
nie zalał się żaden z kolegów – a jedynie książki,
a te i tak, jeśli
chodzi o zalanie, trafiły w najlepsze miejsce, czyli do AA.
Byliśmy trzeźwi – a więc ubezpieczeni i firma ubezpieczeniowa
zwróciła
nam koszty związane z nieoczekiwaną powodzią.
Szykujemy
się już do następnej Konferencji naszego regionu. Zespół
Organizacyjny
zaproponował nową formę – w pierwszej części Konferencji
swoim
doświadczeniem podzielą się
delegaci, powiernicy oraz zaproszeni goście (
np. powiernik
sąsiedniego regionu) Po części wyborczej przewidziane są warsztaty w
zespołach
tematycznych. W nich mandatariusze wypowiedzą się w konkretnych
sprawach dotyczących
Regionu. Kwestie związane z nowym, proponowanym, kształtem naszej
Konferencji
będą omawiane w Zespole Organizacyjnym, jest wiele do zrobienia
–
zapraszamy wszystkich zainteresowanych tematem na spotkania zespołu.
W
dniach 21-22.04.2007 w
Sulejowie k/Piotrkowa
Trybunalskiego odbędą się: „Warsztaty 12 Kroku w Zakładach
Karnych i
Aresztach Śledczych”. Komisja proponuje
aby w
warsztatach wzięło udział do 10 osób z każdego Regionu.
Koszt pobytu ok. 50zł
od osoby. Zgłoszenia chętnych AA do uczestniczenia w Warsztatach do
końca 2006
roku – zgłoszenia ze względu na to, że jest to Ośrodek
zamknięty powinno
zawierać pełne dane osobowe tj.: imię
, nazwisko, nr
PESEL, nr tel. Koszty mogą być finansowane przez grupy, intergrupy.
Komisja zwraca się do: grup, intergrup,
regionów o
propozycje tematów na w/w Warsztaty;
Komisja zwraca się też z prośbą
o zgłaszanie się chętnych na spikerów w Centralnym Ośrodku
Służby Więziennej w Kaliszu-Szczypiornie;
Nowo wybrany
Powiernik klasy A (nie alkoholik) Jerzy Jechalski
poinformował Komisję o możliwości zorganizowania 6-7
mityngów informacyjnych z
Kadrą Średniego Szczebla Policji wraz z kapelanami Policji. Darek, nowy
przewodniczący Zespołu ds. Zakładów Karnych zaprasza
wszystkich chętnych AA do
udziału w pracach zespołu. Nie trzeba mieć doświadczeń z kryminału,
trzeba
chcieć pomóc tym, którzy cierpią za kratami.
Nasz Region wydał właśnie pierwszy numer nowego biuletynu – „Wieści z AA” będą się ukazywały w formie „papierowej” i elektronicznej, a odbiorcami biuletynu mają być profesjonaliści. „Wieści z AA” to ma być pomost informacyjny między AA w Regionie Warszawa a profesjonalistami (lekarzami, policjantami, duchownymi, pracownikami opieki społecznej). Taki biuletyn wspomoże działania Zespołu ds. organizacji, który organizuje mityngi informacyjne.
podał
dalej: Tomek AA
Tradycje AA
Tradycja
1
Nasze
wspólne dobro powinno być najważniejsze,
wyzdrowienie każdego z nas zależy od jedności Anonimowych
Alkoholików
Kilka lat
temu, w maju 2002 roku, opublikowaliśmy
w MITYNGU specjalnym / w Ryni
/ nieautoryzowany
wywiad z powiernikiem Służby Światowej AA kl.A
/ niealkoholik
/. Poniżej fragment.
…..Drugie
wyzwanie - być może ważniejsze dla
mnie jako powiernika klasy A - i to nie przez swą zdolność leczenia
alkoholików, ale dzięki możliwości uświadomienia świata, że
jesteśmy jedną
rodziną. Jako przykład niech posłużą grupy, od których można
coś oczekiwać, że
wiedzą coś o człowieczeństwie i pokoju: kościoły chrześcijańskie, ruchy
psychoanalityczne czy pacyfistyczny. Nieustannie dzielą się one na
odłamy
skłócone ze sobą nawzajem. Natomiast AA po 60 latach
utrzymuje w działaniu dla
wspólnego dobra ponad 2 miliony bardzo
zróżnicowanych indywidualności o
przeszłości znacznie mniej pokojowej niż chrześcijanie, psychoanalitycy
czy
obrońcy pokoju. Nie jestem pewien, czy jest to wyzwanie dla samej
wspólnoty i
czy jest niezbędnym warunkiem utrzymywania trzeźwości. Po prostu jest
to
wyzwanie dla mnie: sprawić by ludzie docenili głębię tego
posłania, zawartą
może bardziej w Tradycjach i Koncepcjach niż w Krokach…
G.Vaillant
Wywiad
GRAPEVINE, Maj 2001, str 34
- 38,
Te
słowa uświadomiły mi jak wielką rolę w obrazie naszej
wspólnoty odgrywa
jej jedność. Dla kogoś, kto do perfekcji opanował sztukę
przeciwstawiania się,
to było wyzwanie. Do tego niespodzianka, że „głębia
posłania”
jest zawarta w Tradycjach i Koncepcjach. To zupełnie coś nowego w moim
myśleniu.
Już
w MITYNGU nr
01/79/2004
pisałem o tym, że program kroków pomocy
cierpiącym znany był wiele lat
przed powstaniem wspólnoty i nie jest żadną zdobyczą AA.
Natomiast największym osiągnięciem wspólnoty jest
zastosowanie dawniej znanego
programu do środowiska trzeźwiejących alkoholików, kiedy
okazało się, że
właśnie w nim ilość osób osiągających trwałą abstynencję
poważnie wzrosła.
Najbardziej istotna w tym środowisku okazała się jedność, dzięki
której
następuje początek zdrowienia. Gdy sięgniemy do pierwszej rozmowy Bill`a i Boba zobaczymy jak
ważne było wzajemne
zainteresowanie, zaciekawienie. Atmosfera szczerości i wzajemnego
zrozumienia
stała się początkiem stanu, gdzie alkohol był już zbyteczny. Teraz ten
stan
należało utrzymać. Najskuteczniejszym sposobem okazało się
przekazywanie innym,
jeszcze cierpiącym alkoholikom, wiadomości, że można nie pić. Niby
proste,
… ale nie tak do końca. Przypomina mi się system śluzy na
kanale łączącym
zbiorniki wodne o różnych poziomach lustra wody. Aby
podróżni z różnych
poziomów mogli się spotkać musi być specjalne miejsce. Takim
miejscem jest śluza.
Czy nie
przypomina to czasem naszego mityngu? Tam bardziej doświadczeni
członkowie
dzielą się opowieściami, w jaki sposób osiągnęli swoją
trzeźwość z
nowicjuszami. Następuje wymiana. Jedni dają sprawdzone doświadczenie a
drudzy
świeżość spojrzenia. Obie strony osiągają korzyść. Ale bywa też tak, że
przed
chwilą napisane słowa są tylko teorią. Osobiste wady, które
kiedyś prowadziły
do picia, ujawniają się i nie pozwalają na korzystanie z doświadczeń
innych. To
o alkoholikach mówią, że nawet leżąc w rowie potrafią
spoglądać na innych z
góry. Oczywiście nie przesądzając sprawy mogę zauważyć, że
ich droga do
trzeźwości jest znacznie trudniejsza. Powrót do zdrowia
wymaga pokory. Wyraz
temu dają zapiski z warsztatów
jakie zostały
przeprowadzone w Regionie Warszawa. Przypomina o tym chyba co
drugi uczestnik. Ale jest też wyznanie: Przyszedłem po pomoc
a nie by
rywalizować. Sam wiem ile krzywdy przynosi rywalizacja,
szczególnie
niezdrowa. Gdy pytałem - kto tu rządzi? Kiedy próbowałem
wprowadzić w rodzinie
rządy „silnej ręki” nie znajdowałem zadowolenia
dla siebie, podobnie nie spotkałem w
grupie AA, gdzie łatwo było popaść w konflikt z innymi. Dopiero
wspólne
sumienie wskazywało jasną drogę i zadowolenie, ale tego miałem się
dopiero
nauczyć.
Często
wśród członków AA pada pytanie o sens Tradycji.
Jestem przekonany,
że wskazówki Tradycji są informacją dla mnie, w jakich
warunkach najefektywniej
zachodzi trzeźwienie, a na pewno nie są jakimś specjalnym kodeksem
karnym
służącym do wyłapywania i piętnowania tych, którzy nie chcą
się im poddać.
Życie potrafi samo weryfikować postawy wobec Programu AA a ja nie muszę
być
Kainem.
Największe
chyba wrażenie wywarły na mnie słowa z warsztatów: We
wspólnocie zobaczyłem, jak zajęty osiąganiem własnych
celów nie widziałem potrzeb
rodziny. Ze zdumieniem stwierdzam, że największe zadowolenie w życiu
sprawia
dawanie siebie innym, jeśli jeszcze są.
Właśnie
słowa: jeśli
jeszcze
są uświadamiają mi, że
najlepszym czasem na dawanie jest czas
obecny. Warto zmienić stosunek do najbliższych, szukać tego
co łączy, angażować się w przygotowanie budującej
atmosfery. Wiemy, że ...istnienie
grupy jest nieodzownym warunkiem przetrwania
poszczególnych jej członków./ AA wkraczają w dojrzałość"/, to nasze
wspólne dobro. Nigdy nie
wiadomo, czy nam albo naszym najbliższym nie przyjdzie korzystać z
dobrodziejstw wspólnoty. Ale ona musi istnieć. Jest jeszcze
jedna, kto wie czy
nie najważniejsza kwestia Tradycji Pierwszej. Fakt istnienia naszej
wspólnoty
nadaje dzisiaj wyraźny sens memu życiu, mam motywacje
aby
się zmieniać; dzięki niej mogę czerpać siłę do pokonania przeciwności.
A najważniejsze… nie
jestem już sam. Są inni, którzy pomogą w chwilach słabości.
I pomyśleć, że to
dopiero początek drogi.
Pozdrawiam pogodnie
Mam na imię
Tomek, jestem
alkoholikiem.
Moj egoizm nie zniknął.
Raczej został
stłumiony. Co pewien czas wraca - wtedy pycha winduje mnie w gore, bym
oberwał
i musiał z powrotem wracać na ziemie. Tak się dziej, gdy zaprzeczam
istocie
Kroku Trzeciego - stawiam siebie na pierwszym miejscu, swoje pragnienia
na
pierwszym miejscu, swoja wole wyżej, niż wole Boga.
Niosę posłanie, tak jak potrafię - mam wrażenie, że bezinteresownie (w
sensie
materialnym, czy związanym z jakimiś korzyściami doczesnymi). Jeśli
interesownie,
to raczej ten swój "interes" upatrywałbym w tym, ze w ten
sposób mam
szanse utrzymać trzeźwość. Uwierzyłem, ze niesienie posłania przynosi
korzyść
obu stronom - i biorcy i dawcy. Uwierzyłem też, że służba stanowi jeden
z najważniejszych
elementów mojej trzeźwości. "Kto szklanki myje, ten nie
zapije" - słyszę
na mityngach i wierze w prawdę tego aowskiego przysłowia.
Ponieważ wrodzone lenistwo podsuwa mi pomysły, by nie brać służb, to na
szczęście
Bóg na mojej drodze stawia alkoholików,
którzy... niejako, hmmm, "wpychają"
mnie w służby i za to jestem im wdzięczny
Gdy kiedyś zacząłem służby na grupie,
wydawało mi się, ze ci
"na górze", w Regionie, to jakieś szychy, karierowicze. Na
dzisiaj
wiem, bo sam zobaczyłem, ile pracy wkładają ludzie, zupełnie
bezinteresownie, w
to, by AA w Polsce dobrze funkcjonowało. Ile pracy wymaga np.
zorganizowanie
mityngu informacyjnego, albo...stworzenie biuletynu "Wieści z AA"
(najnowszy biuletyn dla profesjonalistów, w Regionie
Warszawa). Wiem, ile pracy
kosztowały nas np. Warsztaty 12 Koncepcji w naszym regionie - ktoś je
prowadził,
kto inny odbijał materiały, a kto inny szykował wszystko merytorycznie
(pytania
do ankiet, tłumaczenia z Grapevine'a, teksty o kolejnych Koncepcjach).
I
wszystko to jest często...tytaniczna praca, która tak łatwo
pominąć, tak łatwo przejść
do porządku dziennego:", a ktoś zrobił, to jest". Tylko...tylko
właśnie:
KTOŚ TO ZROBIŁ, siedział często po nocach, żeby to było...
Bardzo długo, póki sam nie wszedłem w działania służb
Regionu, miałem takie wrażenie,
ze to wszystko jest, bo...jest. No i tyle. Bez refleksji. Jak dziecko,
które
dostaje rano śniadanie i nie zastanawia się, ile "to mleczko mamusie
kosztowało"
(jak w serialu Alternatywy). Mamusia jest, to i nic dziecka nie
obchodzi skąd
mleczko. Mleczko jest - dobrze. Taka rola mamusi.
I tak tez ja podchodziłem do tego, dostałem od AA niejako "na tacy" -
jest to jest, świetnie. A ze ktoś naprawdę wylał masę potu, żeby...była
Wielka Księga
w nowym wydaniu, żeby były Refleksje, żeby choćby była taka sama kartka
z 12
Krokami i 12 Tradycjami na mityngach, to juz mnie nie obchodziło, bo
nie poświęcałem
na to nawet chwili zastanowienia, podchodząc do wszystkiego, co dostaje
od służba
AA, jak do mleczka otrzymywanego od mamusi.
Tymczasem...odkryłem, ze przecież to ktoś robi zupełnie
bezinteresownie, poświęcając
swój czas, żebym potem ja mógł z tego korzystać
na mityngu, albo w domu. I ze
temu komuś nikt nie płaci. Ze ten ktoś poświęca czas, który
mógłby poświęcić na
oglądanie telewizji na robienie czegoś, anonimowo, co za dwa lata
posłuży komuś
innemu do tego, by wytrzeźwieć.
Dlatego jestem pełen szacunku wobec tych aowcow, którzy tyle
dają z siebie dla
AA. DZIĘKUJĘ.
Pozdrawiam
serdecznie - Tomek AA
Mityng
informacyjny w Piastowie
23 listopada w Miejskim Ośrodku Kultury w Piastowie,
Zespół ds.
Informacji Publicznej i Współpracy z Profesjonalistami
Wspólnoty AA Regionu
Warszawa zorganizował Mityng Informacyjny dla profesjonalistów
. Zaproszeni zostali pedagodzy, kuratorzy, terapeuci,
pracownicy
socjalni, policjanci oraz osoby, które swojej pracy
zawodowej spotykają się z
osobami nadmiernie pijącymi. Zaproszenie przyjeło
ponad 30 osób.
Spotkanie rozpoczęła
pani Joanna
Biernacka, koordynator ds. Rozwiązywania Problemów
Alkoholowych przy
Urzędzie Gminy Piastów, następnie głos zabrała nasza
Małgosia, która z
wdziękiem przejęła trud prowadzenia spotkania. Wyjaśniła, że celem
spotkania
jest zaprezentowanie wspólnoty AA jako sojusznika
profesjonalistów w ich pracy
zawodowej. Również siostrzana wspólnota Al - Anon
będzie miała okazję przedstawić swój program pracy.
Jako pierwszy
wystąpił Jurek.
W zwięzły sposób przedstawił historię powstania
Wspólnoty AA na świecie
począwszy od spotkania Bil`a
W. i
Boba S. w 1935 roku i ich odkrycia, że przyjazna rozmowa potrafi
odebrać
przymus picia. Dzieląc się swym odkryciem z innymi doprowadzili do
powstania
wspólnoty. W 1939 roku została napisana książka zawierająca
doświadczenia
pierwszych członków wspólnoty „Anonimowi
Alkoholicy” ( tzn.
„Wielka Księga ), która
dała nazwę nowej
wspólnocie a swoim oddziaływaniem objęła cały świat. W końcu
dotarła do Polski.
W 1974 roku
w Poznaniu
powstała pierwsza Grupa AA pracująca na programie 12-tu
Kroków, a w grudniu1980
w Warszawie w tak zwanej rozkładówce gazety
„Polityka” został
opublikowany artykuł „Grzech czy choroba”. Idea AA
rozpowszechniła
się. Był to milowy krok dla rozwoju AA w Polsce. Od
tamtej pory
wspólnota mogła się rozwijać dając początek
również wielu innym programom 12-tu
kroków. Okazało się, że program AA jest uniwersalny i pomaga
nie tylko w
chorobie alkoholowej .
Małgosia
opowiedziała
o strukturach AA. Ich
celem jest szukanie lepszego
sposobu porozumiewania się między sobą tak, aby dotrzeć do
jak
największej ilości ludzi , którzy
tej pomocy
potrzebują. Przedstawiciele grup skupiają się w Intergrupach
natomiast przedstawiciele Intergrup
w Regionach,
których w całym kraju jest obecnie 13. W Warszawie przy ul.
Chmielnej 20
powstało Biuro Służby Krajowej
Wszystkim
Sympatykom
i Przyjaciołom AA
Pogody
Ducha
oraz
Szczęśliwego
Nowego Roku 2007 życzy
Rada
Regionu Warszawa
oraz zespół redakcyjny
„Wieści z AA”
Andrzej
(San) opowiedział
swoją historię osobistą. W wieku 16 lat zaczął, jak to nazwał
„szaleńcze
życie”, które było podyktowane przez alkohol. Do
tego stopnia się
uzależnił, że nawet kiedy
nie chciał pić to przymus
picia był silniejszy. Szczerość z jaką
opowiadał, że żył
kosztem innych ludzi, dotykały go tzw. „akty
sprawiedliwości”,
konflikty z prawem, które były bardzo bolesne ale pomimo
tego dalej pił, była
uderzająca. W między czasie nastąpił rozpad małżeństwa, aż w końcu
wybrał sobie
życie bezdomnego, życie bardzo męczące, kłopotliwe i upadlające bez
żadnych
dalszych perspektyw. W jednym ze schronisk dla bezdomnych poznał
alkoholika,
który po 2 letniej terapii mówił jakimś innym
językiem, był bardzo przyjaźnie
nastawiony do ludzi bez względu na to kim są
, ów
człowiek namówił go na terapię . „ W
szpitalu na terapii z innymi
alkoholikami po raz pierwszy zobaczyłem swoją upadłość, własne dno ,zrobiłem nagły zwrot i
uwierzyłem , że Wspólnota AA
będzie tą drogą właściwą . To
dzięki
programowi AA i przy pomocy innych ludzi, nie tylko
alkoholików trzeźwieję do
dzisiaj. Jestem w AA, tym razem już nic nie zmarnowałem. Dzisiaj
pracuję jako
agent ubezpieczeniowy. Kto by pomyślał, że kiedyś byłem bezdomny………
Zakończył
stwierdzeniem, że
chyba warto pomagać ludziom, którzy chcą przestać pić i
robić coś ze sobą .
Paweł
wyjaśniał
znaczenie anonimowości w AA.
Po pierwsze
uczestnikom
mityngów daje gwarancję , że
osoby postronne nie
dowiedzą się o ich obecności co z kolei zachęca innych do skorzystania
z pomocy
AA.
Po drugie jako
alkoholicy nie
szukamy dla siebie rozgłosu, nie podajemy nazwisk, nie robimy zdjęć i
nie
podajemy ich do mediów. Jako alkoholicy mówimy o
działaniu Programu AA w naszym
życiu. To nasza niezmienna wartość od ponad 70 lat. Nie ma wątpliwości,
że
okazał się najbardziej skutecznym programem, jeśli chodzi o zdrowienie
z
choroby alkoholowej .
Program 12-tu
kroków
podzielił na trzy etapy .;
PODDANIA się - trzeba
się
przyznać do alkoholizmu, później będzie łatwiej .
UWALNIANIA się -
rozliczenia
się z własnym życiem, uświadomienie sobie choroby emocji. Prawdziwe
spojrzenie
na własne życie i wspólne rozwiązanie pozwala jeszcze raz
zacząć budować nowe
życie na stabilnym fundamencie.
DZIAŁANIA - zrobienie
swoistego remanentu każe na bieżąco dbać o swoje zdrowie. Okazuje się,
że
pomaganie innym alkoholikom pomaga również w rozwoju
duchowym.
Swoją opowieść
Oklaski pokazały, że
przekonał słuchaczy
Mgr Jerzy
Jechalski, psycholog,
specjalista terapii
uzależnień i jednocześnie kierownik oddziału uzależnień w szpitalu MSWiA w Otwocku, na ostatniej
Konferencji Służb Krajowych
AA wybrany na powiernika klasy A (nie alkoholik) opowiedział jak
Wspólnota AA
staje się bardziej otwarta na współpracę z innymi. Dowodem
na to może być fakt,
że został specjalnie wybrany jako powiernik ażeby reprezentować
Wspólnotę na zewnątrz .
Powiedział, że.. ludzie
piją za dużo i profesjonalistów zaczyna
brakować. Trzeba się zastanowić nad patologią związaną z chorobą
alkoholową.
Skuteczny program pomocy osobom uzależnionym rozpoczął się od
doświadczeń
Wspólnoty AA, ale też Wspólnota AA nie jest
jedynym kierunkiem i trendem , który
pomaga ludziom wyjść z uzależnienia , 2-3 %
jak pokazują statystyki zdrowienia ze wszystkich chorób to
CUDA . Takie cuda
się zdarzają we Wspólnocie
Wspólnota
AA jest
takim miejscem, gdzie człowiek dokonuje
autodiagnozy, czyli
rozpoznaje u siebie chorobę alkoholową. Pierwszą reakcją u człowieka
chorego na
alkoholizm jest to, że zaprzecza swojej chorobie, należałoby go
skonsultować ze
specjalistą. Na mityngu AA - alkoholik może sam rozpoznać
chorobę u
siebie i nauczyć się z nią żyć.
Wspólnota AA oferuje jeszcze
jeden element: naukę zachowań społecznych poprzez służbę, czyli
wchodzenie w
role, z których ci ludzie „powypadali”.
W wyniku tego następuje
powrót do sfery wartości duchowych, odpowiedzialności
…powrót do
społeczeństwa, do bycia odpowiedzialnym za siebie samego i innych. Jest
to
ważny element we Wspólnocie AA. Mimo że alkohol często
spowodował obkurcz i częściowy
zanik sprawności mózgu, to w czasie utrzymywania abstynencji
w sposób
nieprawdopodobny, wszystko wraca powoli do normy. Dodał również:
jeśli komuś brakuje doświadczeń, co robić, żeby
chory człowiek
przestał pić, zaczął zdrowieć i zmieniać się, to najlepszym sposobem na
zdobycie takich doświadczeń jest pójście na mityng otwarty AA.
Wysłuchanie tych ludzi i zapoznanie się z programem AA może to
spowodować
odkrycie sposobu pomocy ewentualnemu pacjentowi.
Zosia z
Al. - Anon opowiedziała
o swojej drodze jaką
przeszła w związku z alkoholikiem, jakie spustoszenia w jej życiu
zrobiły
wszystkie zachowania współ uzależnienia, przez lata trzymane
w sobie. Dopiero
czynny udział we Wspólnocie Al.-Anon
(rodzin
alkoholików) pozwolił odnaleźć sposób na nowe
życie. Jak to nazwała; „Al-Anon
to Czarodziejskie miejsce”.
Jacek –
kolporter zaprezentował literaturę
Na koniec Małgosia przedstawiła nowy biuletyn informacyjny „Wieści z AA„ skierowany do zainteresowanych współpracą ze Wspólnotą AA. Osoby chętne do otrzymywania takiego biuletynu podały adresy e-mail. Osoby zainteresowane mogą nadal podawać swoje adresy korespondencji elektronicznej. Będziemy na nie wysyłali materiały. W tym informatorze również profesjonaliści mogą publikować swoje doświadczenia. Zachęcamy do wzięcia udziału.
Sprawozdanie sporządził Andrzej AA ( z Zielonki )
16 rocznica grupy
SKARABEUSZ
w ZK Żytkowice
Bardzo mnie cieszy,
że mogę
podzielić się z Wami radością z uroczystego mityngu z okazji 16
rocznicy
istnienia grupy AA SKARABEUSZ, która to ma swoje wzloty i
upadki. Przede wszystkim dlatego
iż funkcjonuje ona w Zakładzie Karnym,
gdzie nie jest to dobry grunt do trzeźwienia, co nie oznacza, że tutaj
nie
można być trzeźwiejącym alkoholikiem.
Wracając do tego
mityngu to
bardzo cieszył udział aowców
z wolności jak też
sympatyków AA z gminy, jak również z zakładu
karnego. Było około 25 osób, co
jest liczbą ogromną przy zważeniu okoliczności takiej, że ów
mityng odbył się w
środku tygodnia od godz.15.00. Jak zwykle było fajnie
i rodzinnie. W miarę tego jak mityng się rozkręcał, ja
porównałem go do wesela,
które też ( z innych przyczyn
) się rozkręca.
Wystarczy dodać, że po tym mityngu mamy już zapewnienie ze strony
administracji
Zakładu Karnego, jak też i gminy, że pomogą nam w
późniejszych spotkaniach, w
najbliższym mityngu opłatkowym / 14. 12./ Bardzo mnie cieszy, że
dokonałem coś
jako rzecznik grupy dla rozruszania grupy; więc mogę z czystym
sumieniem odejść
ze służby i przekazać ją innym. Sam będę teraz parzył herbatę i kawę.
Dobrze,
że jesteście, że jest czasopismo MITYNG, gdzie nawet takimi drobnymi
przyjemnościami możemy się podzielić.
POGODY
DUCHA życzy rzecznik grupy SKARABEUSZ
Darek
ZK. Żytkowice 12.11.06 r
Ze świata AA
Warsztat Komunikacji
Warsztat ten miał na celu określenie kierunku polepszenia
współpracy miedzy
grupami AA, szczególnie w naszym regionie. Ta notatka jest
próbą podsumowania
szerokiej dyskusji i przedstawienia jej w formie dokumentu. Mamy
nadzieje, że
to będzie interesujące i przydatne dla naszych czytelników.
Po pierwsze
szukaliśmy przyczyn niechęci do komunikacji miedzy grupami AA.
Wiele wypowiedzi wskazywało na to, że ·zwycięża postawa "my
i
oni" - brak informacji o roli mandatariusza w kształtowaniu świadomości
grupy.
-niechęć
do
słuchania komunikatów o życiu Wspólnoty AA
/czyżby samozadowolenie/, informacje
są redukowane do okolicznościowych wydarzeń na poziomie grupy - brak
sponsorowania mandatariuszy - istnieją bariery wobec
weteranów - uwidaczniają
się Wspólnocie AA wpływy na naszych nowych
członków. W toku rozmów i dyskusji
wyłoniły się następujące rozwiązania jako potencjalne drogi pokonywania
trudności.
1.
Cierpliwość, upór, wytrwałość są niezbędne do pokonania
trudności. Szczególnie
we wczesnym okresie naszego uczestnictwa w AA.
2.Nie trzeba się martwić drobnymi kontrowersjami w grupie - to często
prowokuje
zainteresowanie - musimy zapamiętać, że choć jesteśmy jednego
ducha, to
rzadko jednej opinii!
3. Próbowano jasno wyjaśnić role mandatariusza w AA i jego znaczenie w dostarczeniu wiadomości pomocnych grupie w realizacji jej najważniejszego celu.
4.Trzeba przezwyciężyć zniechęcenie, kiedy atmosfera w grupie staje się nerwowa, gdy zaczyna brakować zaufania lub mamy uczucie zagrożenia. Wspólnie rozwiązane konflikty w życiu grupy są ważnym elementem poznania. Okazuje się, że w trudnym okresie nie byliśmy sami, że nasze wysiłki stały się ważną częścią 12 kroku.
5.Przenoszenie
do grupy wiadomości z życia AA nie wymaga zezwolenia. Jest elementem
procesu
dorastania grupy.
6. Konieczne jest bezustanne tłumaczenie, jak kluczową częścią pracy
grupy jest
służba telefoniczna w PIKu,
współpraca z placówkami
leczniczymi czy pomocy społecznej, dobry kontakt z ośrodkami masowego
przekazu
oraz innych obszarów służby, nie zawsze oczywistych na
poziomie grupy.
7. Nie zawsze szczęśliwe jest przenoszenie dyskusji ze Służby Krajowej,
Regionu
i Intergrup do grup.
Wznieca
niepotrzebne niepokoje.
8.Warto uwydatniać korzyści płynące ze służby na zewnątrz grupy,
szczególnie
te, które pomagają w naszym osobistym odzyskaniu
umiejętności współpracy z
innymi.
9.Niechęć do jednej osoby, wobec której czuję się niezbyt
pewnie, nie może być
okazją ani przeszkodą do zaniechania służby.
10.Chetnie przyjmowane jest poręczenie bardziej doświadczonych
członków przy
proponowaniu nowych uczestników naszych służb.
Redakcja
MITYNG na podstawie SHARE
01/55/2002
Nowy 2002 rok
przyniósł nam
długo oczekiwany Punkt informacyjno-kontaktowy Regionu Warszawa, 03-904
Warszawa. ul. Berezyńska
17 tel.616- 05-68. Utrzymanie
i działalność tego punktu wymaga nie tylko naszej troski ale
również finansów.
Pamiętajmy o tym wrzucając datki do "kapelusza"
TANIEC Z WADAMI - wg Grapevine lipiec 1999
Emerson mawiał, że w każdym
Bożym dziele jest
pęknięcie. Gdy zacząłem spokojnie akceptować pęknięcia we mnie - moje
słabości,
zaakceptowałem również słabości innych. A przecież siła AA
powstaje z dzielenia
się słabością
01/67/2003
Być panem swej woli i
sługą
sumienia.
By duchowość miała
sens, bym
zechciał szukać jej znaczenia, musiałem przestać pić. Kiedyś słyszałem,
że
ludzie piją, by robić rzeczy, o których na trzeźwo wstydzą
się nawet myśleć. AA
i jej duchowość uczą mnie czystości intencji
JAK TO BYŁO Z XII
TRADYCJĄ.
Jest jeszcze inny
aspekt
anonimowości. Problem moich bliskich, przyjaciół, znajomych.
W którymś z
„Mityngów” przeczytałem artykuł, gdzie
przyjaciel pisał, że nikt
nie dał mu prawa do tego aby
przez jego utratę
anonimowości cierpiały np. jego dzieci, które nie są za to
odpowiedzialne
– po pierwsze mam nie krzywdzić innych, nawet za cenę mojego
spokoju.
01/79/2004
Trzy postawy
Uczestnik
mityngu
Dziś dla mnie członek
grupy to
ten kto dba o jej
rozwój nie zapominając o swoim. Dba
o przestrzeganie na mityngu tradycji. Troszczy się
aby
nowoprzybyły nie czuł się samotny, aby miał opiekę bo inaczej już tam
nie
wróci. Członek grupy troszczy się o to by służby były w 100%
obsadzone, bo
przecież im więcej jest ludzi zaangażowanych tym więź pomiędzy nimi
jest
trwalsza. Zaczynają traktować grupę jako swoje wspólne
dobro. Członek grupy
musi być z nią na dobre i na złe. Nie są mu obce problemy i radości
grupy. Jest
to jego miejsce, w którym czuje się jak w domu i umożliwia
drugiemu uczestnikowi aby
też się tak czuł. Członek grupy
reprezentuje grupę na zewnątrz i działa tam dla dobra grupy. Członek
Wspólnoty
- stwierdzenie to nie ja jestem w tym wszystkim najważniejszy jest
poparte
czynami.
01/91/2005
Z korespondencji
mailowej
Zaczynałem pomału
poznawać
ten otaczający mnie zewsząd świat duchowy. Potem umiałem już
rozróżnić
"życzenia" od "pozytywnego myślenia" - od wiary. (Dla mnie,
"życzenie" to "chcenie", które nie spełni żadna modlitwa
tego świata. Ani żadna religia. Wiara z kolei jest to ta wewnętrzna
świadomość,
że to co sobie życzę, to
się spełni. Nawet wtedy kiedy
pojawią się kłopoty i problemy.
01/103/2006
Jak mnie widzi Bill?
Jeżdżę tak dobrze, że kierunkowskazów nie używam. Nawet nie zauważyłem pieszego za zakrętem. To on powinien uważać. Jakiś gość przed chwilą pukał się wymownie w czoło! Ten, to nie da mi żyć. Ciekawe co jeszcze na mnie dziś spadnie? Z tyłu samochodu nakleiłem sobie napis: „Przyjaciel Billa. W”. I inny równie wzniosły: „Żyj i daj żyć”. Wysiadłem z samochodu pod domem, i popatrzyłem na tę nalepkę na klapie. „Żyj i daj żyć”! Jakim ja jestem przyjacielem Billa.W? Ciekawe czy On chciałby być moim przyjacielem? Zrobiło mi się głupio i zawstydziłem się.
Pozdrawiam
pogodnie
PS.
Dziękuję Witoldzie z Opola za współpracę
Z korespondencji meilowej
Otwarty czy
zamknięty?
Byłem
niedawno na mityngu AA.
Był to akurat mityng otwarty, co może dla mnie już od dawna nie ma
żadnego
znaczenia, ale dla innych mieć może, i ja to szanuję.
Zjawiły się cztery zupełnie nowe osoby z problemem alkoholowym,
deklarujące
chęć przystąpienia do Wspólnoty. W tym momencie okazało się,
że prowadzący ma
niewielki problem - nowicjusze i mityng otwarty... Ja istoty tego
problemu tak
do końca nie rozumiałem, bo czy nowicjusze nie mogą uczestniczyć w
mityngu
otwartym? Albo czy "otwartość" mityngu uniemożliwia przystąpienie do
Wspólnoty osobie szukającej pomocy? Tym niemniej, jako że
nie była to
"moja" grupa i liczyłem się z tym, że jakichś jej zasad czy
wypracowanych,
własnych tradycji mogę nie znać, nie odzywałem się i obserwowałem, co
będzie
dalej. Wreszcie prowadzący po konsultacji z bliżej siedzącymi
zdecydował, że
mityng zostanie "zamknięty", to znaczy zmieni się jego kwalifikacja z
otwartego na zamknięty. Kilka osób rzuciło się zmieniać
zielone tabliczki i
wywieszki z napisem "Dziś mityng otwarty" na czerwone - "Dziś
mityng zamknięty". Z niewielkim opóźnieniem mityng się
zaczął. Nowicjuszy
w jakiś tam sposób przyjęto i wydawało się, że wszystko już
będzie szło gładko,
kiedy z kilkuminutowym spóźnieniem zjawiła się kolejna osoba
pragnąca
uczestniczyć w mityngu. Człowiek
c) ostatecznie o tym, czy
mityng jest otwarty czy zamknięty może zdecydować doraźnie sumienie
grupy i
zaproponowałem głosowanie. (Trochę naciągnąłem, ale trzeba było szukać
rozwiązania na "tu i teraz")
Prowadzący
złapał koło ratunkowe. Szybko odbyło się głosowanie. Nikt się nie
sprzeciwiał
ponownemu "otwarciu" mityngu tak, żeby "gość" mógł w nim
uczestniczyć. Sprawnie zmieniono zestaw czerwonych tabliczek i
wywieszek na
zielone. Mityng potoczył się już bez dalszych poważniejszych
problemów.
Wydarzenie to skłoniło mnie do zastanowienia nad problemem otwartych i
zamkniętych mityngów AA.
Słyszałem, że w wielu
krajach takie podziały nie istnieją, ale nie wiem, czy to prawda.
Odpowiedź na
pytanie, po co mają być mityngi otwarte wydaje się oczywista: żeby
mogli
przyjść na nie niezdecydowani, tacy, co to jeszcze nie są pewni,
jeszcze nie są
gotowi składać deklaracji typu-
"tak,
jestem alkoholikiem".
Po co w takim razie są mityngi zamknięte? Tu też odpowiedź wydaje się
prosta:
po to, żeby alkoholicy mogli w swoim bezpiecznym gronie
omówić krępujące,
osobiste, drażliwe, sprawy czy tematy- głównie z okresu
picia. Jak wykazuje
praktyka, anonimowość potrafi być w AA równie trwała jak
mydlana bańka. I między
innymi po to powstała instytucja sponsora,
by te naprawdę ważne sprawy omawiać w rzeczywiście bezpieczny
sposób i w cztery
oczy, a nie w grupie w sumie dość przypadkowych osób.
Poza tym myślę też o tym, że moje pijackie wyczyny czy
ekscesy
nie były tak naprawdę żadną tajemnicą dla osób z mojego
otoczenia. Tylko mnie
się roiło, że nikt nic nie wie, nie widzi, nie zauważa. Co wyprawiałem
i jak
się zachowywałem, to wszyscy wokół wiedzieli nawet lepiej
niż ja sam, bo
przecież mnie się często film urywał w połowie jakiegoś działania.
Tak więc chowanie czegoś teraz i nadal, za zamkniętymi
drzwiami sali
mityngowej, wydaje mi się w najlepszym wypadku zabawnym
nieporozumieniem.
Kiedyś nie wstydziłem się iść przez miasto kompletnie pijany, w jednym
bucie,
bo drugi zgubiłem gdzieś po drodze. To
czego mam się
wstydzić teraz? No, przecież podobno coś zmieniłem w tym swoim życiu. I
podobno
na lepsze. To co tu
ukrywać?
Zapytałem kiedyś kolegę, co według niego by się stało, gdyby wszystkie
mityngi
były otwarte. Powiedział, że on by się bał, bo na pewno na każdy mityng
zwalała
by się kupa nie wiadomo jakich
ludzi, ciekawskich,
dziennikarzy, itp.
A ja myślę, że to typowy dla nas, alkoholików egocentryzm
podsuwa nam przekonanie,
że cały "normalny" świat tylko czyha na nasze zwierzenia i
wspomnienia z czasów picia. Wydaje mi się, że zdrowi ludzie
potrafią znaleźć
sobie ciekawsze zajęcia niż przysłuchiwanie się żałosnym pijackim
opowieściom
podczas mityngów Anonimowych Alkoholików.
Pozdrawiam
serdecznie, Witold (alkoholik i nikotynista)
Z
życia Regionu…
Być może w chwili, gdy Przyjacielu trzymasz w ręku ten numer Biuletynu MITYNG, nasz Punkt Informacyjno Kontaktowy mieści się już w nowej siedzibie, na ulicy B