MITYNG 01/115/2007
DO UŻYTKU WEWNĘTRZNEGO
Rozpoczęliśmy kolejny Nowy 2007 rok
naszych starań o godne życie w trzeźwości. Czasem przychodzi to z trudem,
czasem łatwiej ale zawsze kiedy się o to uczciwie
staramy. W trzeźwości codzienne życie stało się bardziej przewidywalne, od
kiedy z pomocą Boga uwolniliśmy się od obsesji alkoholowej. Teraz wszystko
staje się możliwe. Łączą się ponownie rodziny, zdobywamy nowe, wzmacniające nas
doświadczenia. Każdy kolejny dzień wyczekujemy z ciekawością, bez strachu i
obaw.
Nowy
Rok zawsze nastraja mnie nostalgicznie myślę o tym, co mi się udało a co nie.
Od kiedy nie piję lubię wstać rano 1 Stycznia i pojechać nad Zalew
Zegrzyński, na spacer i mocną kawę z pianką na Barkę na plaży. Wspominam
minione lato. Jest mi wtedy bardzo lekko, czuję satysfakcję
bo nie mam kaca - jak dawniej gdy jeszcze w południe umierałem po
Sylwestrowych występach. Lubię jak jest mróz, i skrzypi śnieg, jest prawie
pusto, mało ludzi, czuję się wówczas, prawie jak mistrz olimpijski - nie piję!
Po drodze nie boje się policyjnej kontroli drogowej. Teraz jakoś nie
zatrzymują mnie. Skąd oni wiedzą, że nie warto? To miłe uczucie. Nie lękam się
- sprawdzając w jakim stanie wczoraj wróciłem.
Pamiętam! Jestem w porządku! Teraz będąc trzeźwy zaczynam realizować swoje
marzenia, uprawiam rekreacyjnie sport, uczę się nowych rzeczy, poznaję to, co
wczoraj z „bólem głowy” było niemożliwe. Bardzo wolno zmniejszam
dystans do moich synów, to nie jest łatwe zadanie i chyba najbardziej bolesne.
Wybaczyli mi, ale nie zapomnieli. Mam wrażenie, że czas teraz jakby
przyspieszył, dzieje się tak wiele wokół mnie.
Zauważam wszystko.
Jestem świadomy!
W
imieniu zespołu redakcji Mityngu i swoim własnym życzę Wam wszystkim
Szczęśliwego Nowego Roku 2007, spełnienia marzeń, dużo zdrowia, tolerancji dla
siebie i swoich bliskich i obyśmy już nigdy nie mieli kaca, a życie było
piękne, długie i tanie! Póki pozostajemy trzeźwi wszystko jest możliwe.
lechu02
Tematy MITYNGU
na 2007 rok - propozycje zespołu Redakcji.
(Jeśli odczuwacie potrzebę podzielenia się z nami swoimi
własnymi doświadczeniami na dowolny, inny temat to zapraszamy do nadsyłania
korespondencji do redakcji MITYNG) redakcja@mityng.org
Uczciwość wobec siebie w trzeźwieniu
Duchowość Programu AA
Dlaczego modlitwa?
Wdzięczność w działaniu
Dokąd jako Wspólnota zmierzamy?
Obrachunek moralny – nie wystarczy nazwać zło
Słońce, woda, czyli trzeźwe wakacje
Pierwszy kieliszek początkiem klęski
Ostatni kieliszek - pierwszy mityng
Nigdy więcej samotni
Pieniądze we Wspólnocie
AA za murami
Anonimowość w działaniu
Wspólne dobro
Trzeźwienie w rodzinie
Akceptacja choroby początkiem zdrowienia
Egoizm, egocentryzm…. Przyczyną niepowodzeń
Wiara, nadzieja, miłość…. Iluzja czy rzeczywistość
Stały postęp, a nie perfekcjonizm
Przyciąganie, a nie reklamowanie
Sponsorowanie
Dobre chęci kluczem zdrowienia
Świadomość upadku początkiem wzrostu
Wiara – fundamentem trzeźwości
Trzeźwy rok … i co dalej?
Lecz raptem stało się coś
dziwnego. Gdy oglądałem kolejny slajd coś mną wstrząsnęło, coś
poruszyło. Dalsze oglądanie zaczęło męczyć, myślą powędrowałem dalej.
Wyobraziłem sobie, jakbym się czuł w tym świecie szkła i betonu, ale nie jako
zachwycony, kilkudniowy turysta, lecz jako stały mieszkaniec i pracownik.
Tak miałby wyglądać mój świat na codzień, na zawsze?!
W Warszawie aluminium, szkła, betonu i
plastiku jest niestety coraz więcej, a ja uświadomiłem sobie, że
decydenci, prominenci i ci, którzy takie środowisko tworzą, mieszkają
zupełnie gdzie indziej- raczej w podmiejskich osiedlach, w zgodzie z
naturą, gdzie drzewo nadal jest drzewem a nie imitacją, gdzie dociera wiatr, a
nie wentylacja wraz z nieznanymi do tej pory bakteriami powodującymi kolejne
choroby.
Pomyślałem
sobie: może to i piękne, może pożyteczne, ale
jednak nie dla mnie. Wystarczy, że raz na jakiś czas muszę skorzystać z
marketu- na długo mam wtedy dosyć jakichkolwiek zakupów. O serdecznych
pogaduszkach, jak z zaprzyjaźnioną sklepikarką w sklepie na rogu, można
tylko pomarzyć.
Coś w tym życiu
przechodzi obok. A może nie przechodzi, może właśnie biegnie, mija w pędzie.
Podobne odczucia zdarzają mi się też w zupełnie
innych warunkach i sytuacjach. Od czasu do czasu spotykam na swej drodze
kolegów z początków trzeźwienia. Już na pierwszy rzut oka widać jak bardzo się
zmienili. Od wielu lat nie piją, pokończyli szkolenia w zakresie
problematyki choroby alkoholowej, są dumni z uzyskanej wiedzy i nieźle im się w
życiu wiedzie.
Niby wszystko w porządku ale…
Ale gdy zaczynamy rozmawiać o Wspólnocie AA szybko okazuje się, że nie
mówimy już o tym samym. Tak naprawdę to nie my mówimy o Wspólnocie to ja mówię.
I mam wrażenie, że nie wzbudzam zbytniego zainteresowania tematem. Słyszę
jakieś półsłówka wypowiadane z pobłażliwym uśmiechem i potakiwanie bez
przekonania. Dawna spontaniczność i serdeczność gdzieś umknęła, zagubiła się.
Jedno
jest pewne: Wspólnota AA nie przyniesie im ani pieniędzy, ani nie zapewni intratnego stanowiska, tak wiec troska o
nią jest najwyraźniej zbyteczna. A że potrafi przynieść wiele
satysfakcji, że służba we Wspólnocie pozwala pozbyć się złudzeń o sobie? Cóż...
Bez tego też można przecież żyć.
Wystarczy odrobina tupetu i przebojowości, a
znajdą się tacy co uwierzą i zapłacą za kolejne
szklane domy i środowisko, w którym tak naprawdę trudno jest normalnie żyć.
Nic dziwnego chyba, że w takich momentach dawni
znajomi i przyjaciele stają się dla mnie osobami nieco mniej bliskimi. Jeśli w
ogóle. Im wspólnota AA stała się obojętna. Cóż więc
nas łączy? Przykro mi i smutno w takich chwilach...
Przypomniał
mi się kolega, z którym kiedyś wspólnie mierzyliśmy się z trudami turnusu
w Strzyżynie. Kiedy atakowałem go swoimi tyradami,
coś tam tłumaczyłem albo udowadniałem / ciężki ze mnie przypadek/ wysłuchiwał
spokojnie powtarzając w miarę potrzeb słowa: "dobrze, dobrze",
a kiedy skończyłem wywód stwierdził: "Dobrze, dobrze, ale... nie tak do końca."
To była dla mnie niezła lekcja pokory.
Na koniec zadźwięczały mi w uszach sławne
słowa znanego we Wspólnocie przyjaciela: "Czy alkoholik to czasem nie
takie cacuszko, co to aby żyć musi mieć problem; a jak
nie ma, to sobie wymyśli, a jak wymyśli to musi rozwiązać, a jak nie może, to
siedzi i użala się nad sobą?"
Pozdrawiam pogodnie
PS.
Dziękuję Witoldzie z Opola za współpracę
Z korespondencji meilowej
Otwarty czy zamknięty?
Byłem niedawno na mityngu AA.
Był to akurat mityng otwarty, co może dla mnie już od dawna nie ma żadnego
znaczenia, ale dla innych mieć może, i ja to szanuję.
Zjawiły się cztery zupełnie nowe osoby z problemem alkoholowym, deklarujące
chęć przystąpienia do Wspólnoty. W tym momencie okazało się, że prowadzący ma
niewielki problem - nowicjusze i mityng otwarty... Ja istoty tego problemu tak
do końca nie rozumiałem, bo czy nowicjusze nie mogą uczestniczyć w mityngu
otwartym? Albo czy "otwartość" mityngu uniemożliwia przystąpienie do
Wspólnoty osobie szukającej pomocy? Tym niemniej, jako że nie była to
"moja" grupa i liczyłem się z tym, że jakichś jej zasad czy wypracowanych,
własnych tradycji mogę nie znać, nie odzywałem się i obserwowałem, co będzie
dalej. Wreszcie prowadzący po konsultacji z bliżej siedzącymi zdecydował, że
mityng zostanie "zamknięty", to znaczy zmieni się jego kwalifikacja z
otwartego na zamknięty. Kilka osób rzuciło się zmieniać zielone tabliczki i
wywieszki z napisem "Dziś mityng otwarty" na czerwone - "Dziś
mityng zamknięty". Z niewielkim opóźnieniem mityng się zaczął. Nowicjuszy
w jakiś tam sposób przyjęto i wydawało się, że wszystko już będzie szło gładko,
kiedy z kilkuminutowym spóźnieniem zjawiła się kolejna osoba pragnąca
uczestniczyć w mityngu. Człowiek
c) ostatecznie o tym, czy
mityng jest otwarty czy zamknięty może zdecydować doraźnie sumienie grupy i
zaproponowałem głosowanie. (Trochę naciągnąłem, ale trzeba było szukać
rozwiązania na "tu i teraz") Prowadzący
złapał koło ratunkowe. Szybko odbyło się głosowanie. Nikt się nie sprzeciwiał
ponownemu "otwarciu" mityngu tak, żeby "gość" mógł w nim
uczestniczyć. Sprawnie zmieniono zestaw czerwonych tabliczek i wywieszek na
zielone. Mityng potoczył się już bez dalszych poważniejszych problemów.
Wydarzenie to skłoniło mnie do zastanowienia nad problemem otwartych i
zamkniętych mityngów AA. Słyszałem, że w wielu
krajach takie podziały nie istnieją, ale nie wiem, czy to prawda. Odpowiedź na
pytanie, po co mają być mityngi otwarte wydaje się oczywista: żeby mogli
przyjść na nie niezdecydowani, tacy, co to jeszcze nie są pewni, jeszcze nie są
gotowi składać deklaracji typu- "tak,
jestem alkoholikiem".
Po co w takim razie są mityngi zamknięte? Tu też odpowiedź wydaje się prosta:
po to, żeby alkoholicy mogli w swoim bezpiecznym gronie omówić krępujące,
osobiste, drażliwe, sprawy czy tematy- głównie z okresu picia. Jak wykazuje
praktyka, anonimowość potrafi być w AA równie trwała jak mydlana bańka. I między innymi po to powstała instytucja sponsora,
by te naprawdę ważne sprawy omawiać w rzeczywiście bezpieczny sposób i w cztery
oczy, a nie w grupie w sumie dość przypadkowych osób. Poza tym myślę też o tym, że moje pijackie wyczyny czy ekscesy
nie były tak naprawdę żadną tajemnicą dla osób z mojego otoczenia. Tylko mnie
się roiło, że nikt nic nie wie, nie widzi, nie zauważa. Co wyprawiałem i jak
się zachowywałem, to wszyscy wokół wiedzieli nawet lepiej niż ja sam, bo
przecież mnie się często film urywał w połowie jakiegoś działania.
Tak więc chowanie czegoś teraz i nadal, za zamkniętymi drzwiami sali
mityngowej, wydaje mi się w najlepszym wypadku zabawnym nieporozumieniem.
Kiedyś nie wstydziłem się iść przez miasto kompletnie pijany, w jednym bucie,
bo drugi zgubiłem gdzieś po drodze. To czego mam się
wstydzić teraz? No, przecież podobno coś zmieniłem w tym swoim życiu. I podobno
na lepsze. To co tu ukrywać?
Zapytałem kiedyś kolegę, co według niego by się stało, gdyby wszystkie mityngi
były otwarte. Powiedział, że on by się bał, bo na pewno na każdy mityng zwalała
by się kupa nie wiadomo jakich ludzi, ciekawskich,
dziennikarzy, itp.
A ja myślę, że to typowy dla nas, alkoholików egocentryzm podsuwa nam przekonanie,
że cały "normalny" świat tylko czyha na nasze zwierzenia i
wspomnienia z czasów picia. Wydaje mi się, że zdrowi ludzie potrafią znaleźć
sobie ciekawsze zajęcia niż przysłuchiwanie się żałosnym pijackim opowieściom
podczas mityngów Anonimowych Alkoholików.
Pozdrawiam
serdecznie, Witold (alkoholik i nikotynista)
Z
życia Regionu…
Być może w
chwili, gdy Przyjacielu trzymasz w ręku ten numer Biuletynu MITYNG, nasz Punkt
Informacyjno Kontaktowy mieści się już w nowej siedzibie, na ulicy
Brazylijskiej 10. Przypominamy, że wobec tego, iż Anonimowi Alkoholicy nie
przypadli do gustu mieszkańcom w starym miejscu, wymówiono nam lokal na
Berezyńskiej. W wyniku działań Andrzeja (z-cy
Rzecznika ds. PIK-u), wielu pism, podań, rozmów i targów z zarządem dzielnicy,
udało się nam wynegocjować dobry lokal, z odrębnym wejściem.. Sporo środków
finansowych i naszej wspólnej pracy pochłonie organizacja nowego miejsca
– trzeba będzie je wyremontować i przystosować do naszych potrzeb, nie
wspominając o wszystkich formalnościach (światło, ogrzewanie, telefon). Na
szczęście możemy liczyć na waszą pomoc!
Mamy
możliwość niesienia posłania przez Internet. W naszym komputerze zostanie
właśnie zainstalowany program Windows XP i będzie
można nieść pełniejsze posłanie przez Internet. Zapraszamy wszystkich chętnych
do pełnienia dyżurów internetowych. Obecnie taka służba jest równie ważna, jak
tradycyjne dyżury telefoniczne.
Zakończyliśmy
serię warsztatów na temat 12 Koncepcji. Z sukcesem! Zespół ds. Literatury opracuje
na bazie waszych wypowiedzi specjalną broszurę, w której umieścimy teksty o 12
Koncepcjach Służb.
Rozpoczynamy
nową serię warsztatów w PIK-u. Będą to warsztaty poświęcone służbom. Co miesiąc
spotkamy się, by wymienić się doświadczeniami i wspomóc nawzajem w pełnieniu służb. Na początek zajmiemy się służbami na grupie – w
grudniu odbyły się warsztaty skarbników. W styczniu – tematem będzie
służba mandatariusza (06.01.07, godz.15.00), a w lutym
– prowadzącego mityngi (03.02.07, godz. 15.00).
W styczniu warsztat organizuje intergrupa Wschód, a w
lutym intergrupa Mazowiecka. Warsztaty merytorycznie
przygotuje Zespół ds. Literatury a poprowadzą Intergrupy.
Serdecznie zapraszamy! Tylko przez udział w takich warsztatach i wymianę
doświadczeń można nadać swojej służbie bardziej świadomy charakter!
Szerokim
echem odbiła się w naszym regionie słynna sprawa zalania w PIK-u. Na szczęście
nie zalał się żaden z kolegów – a jedynie książki, a te i tak, jeśli
chodzi o zalanie, trafiły w najlepsze miejsce, czyli do AA.
Byliśmy trzeźwi – a więc ubezpieczeni i firma ubezpieczeniowa zwróciła
nam koszty związane z nieoczekiwaną powodzią.
Szykujemy
się już do następnej Konferencji naszego regionu. Zespół Organizacyjny
zaproponował nową formę – w pierwszej części Konferencji swoim
doświadczeniem podzielą się
delegaci, powiernicy oraz zaproszeni goście ( np. powiernik
sąsiedniego regionu) Po części wyborczej przewidziane są warsztaty w zespołach
tematycznych. W nich mandatariusze wypowiedzą się w konkretnych sprawach dotyczących
Regionu. Kwestie związane z nowym, proponowanym, kształtem naszej Konferencji
będą omawiane w Zespole Organizacyjnym, jest wiele do zrobienia –
zapraszamy wszystkich zainteresowanych tematem na spotkania zespołu.
W
dniach 21-22.04.2007 w Sulejowie k/Piotrkowa
Trybunalskiego odbędą się: „Warsztaty 12 Kroku w Zakładach Karnych i
Aresztach Śledczych”. Komisja proponuje aby w
warsztatach wzięło udział do 10 osób z każdego Regionu. Koszt pobytu ok. 50zł
od osoby. Zgłoszenia chętnych AA do uczestniczenia w Warsztatach do końca 2006
roku – zgłoszenia ze względu na to, że jest to Ośrodek zamknięty powinno
zawierać pełne dane osobowe tj.: imię , nazwisko, nr
PESEL, nr tel. Koszty mogą być finansowane przez grupy, intergrupy.
Komisja zwraca się do: grup, intergrup, regionów o
propozycje tematów na w/w Warsztaty;
Komisja zwraca się też z prośbą
o zgłaszanie się chętnych na spikerów w Centralnym Ośrodku Służby Więziennej w Kaliszu-Szczypiornie;
Nowo wybrany
Powiernik klasy A (nie alkoholik) Jerzy Jechalski
poinformował Komisję o możliwości zorganizowania 6-7 mityngów informacyjnych z
Kadrą Średniego Szczebla Policji wraz z kapelanami Policji. Darek, nowy
przewodniczący Zespołu ds. Zakładów Karnych zaprasza wszystkich chętnych AA do
udziału w pracach zespołu. Nie trzeba mieć doświadczeń z kryminału, trzeba
chcieć pomóc tym, którzy cierpią za kratami.
Nasz Region wydał właśnie pierwszy numer nowego biuletynu – „Wieści z AA” będą się ukazywały w formie „papierowej” i elektronicznej, a odbiorcami biuletynu mają być profesjonaliści. „Wieści z AA” to ma być pomost informacyjny między AA w Regionie Warszawa a profesjonalistami (lekarzami, policjantami, duchownymi, pracownikami opieki społecznej). Taki biuletyn wspomoże działania Zespołu ds. organizacji, który organizuje mityngi informacyjne.
podał
dalej: Tomek AA
Tradycje AA
Tradycja 1
Nasze wspólne dobro powinno być najważniejsze,
wyzdrowienie każdego z nas zależy od jedności Anonimowych Alkoholików
Kilka lat temu, w maju 2002 roku, opublikowaliśmy
w MITYNGU specjalnym / w Ryni / nieautoryzowany
wywiad z powiernikiem Służby Światowej AA kl.A / niealkoholik
/. Poniżej fragment.
…..Drugie wyzwanie - być może ważniejsze dla
mnie jako powiernika klasy A - i to nie przez swą zdolność leczenia
alkoholików, ale dzięki możliwości uświadomienia świata, że jesteśmy jedną
rodziną. Jako przykład niech posłużą grupy, od których można coś oczekiwać, że
wiedzą coś o człowieczeństwie i pokoju: kościoły chrześcijańskie, ruchy
psychoanalityczne czy pacyfistyczny. Nieustannie dzielą się one na odłamy
skłócone ze sobą nawzajem. Natomiast AA po 60 latach utrzymuje w działaniu dla
wspólnego dobra ponad 2 miliony bardzo zróżnicowanych indywidualności o
przeszłości znacznie mniej pokojowej niż chrześcijanie, psychoanalitycy czy
obrońcy pokoju. Nie jestem pewien, czy jest to wyzwanie dla samej wspólnoty i
czy jest niezbędnym warunkiem utrzymywania trzeźwości. Po prostu jest to
wyzwanie dla mnie: sprawić by ludzie docenili głębię tego posłania, zawartą
może bardziej w Tradycjach i Koncepcjach niż w Krokach…
G.Vaillant Wywiad
GRAPEVINE, Maj 2001, str 34
- 38,
Te słowa uświadomiły mi jak wielką rolę w obrazie naszej wspólnoty odgrywa
jej jedność. Dla kogoś, kto do perfekcji opanował sztukę przeciwstawiania się,
to było wyzwanie. Do tego niespodzianka, że „głębia posłania”
jest zawarta w Tradycjach i Koncepcjach. To zupełnie coś nowego w moim
myśleniu.
Już w MITYNGU nr 01/79/2004
pisałem o tym, że program kroków pomocy cierpiącym znany był wiele lat
przed powstaniem wspólnoty i nie jest żadną zdobyczą AA.
Natomiast największym osiągnięciem wspólnoty jest zastosowanie dawniej znanego
programu do środowiska trzeźwiejących alkoholików, kiedy okazało się, że
właśnie w nim ilość osób osiągających trwałą abstynencję poważnie wzrosła.
Najbardziej istotna w tym środowisku okazała się jedność, dzięki której
następuje początek zdrowienia. Gdy sięgniemy do pierwszej rozmowy Bill`a i Boba zobaczymy jak ważne było wzajemne
zainteresowanie, zaciekawienie. Atmosfera szczerości i wzajemnego zrozumienia
stała się początkiem stanu, gdzie alkohol był już zbyteczny. Teraz ten stan
należało utrzymać. Najskuteczniejszym sposobem okazało się przekazywanie innym,
jeszcze cierpiącym alkoholikom, wiadomości, że można nie pić. Niby proste,
… ale nie tak do końca. Przypomina mi się system śluzy na kanale łączącym
zbiorniki wodne o różnych poziomach lustra wody. Aby podróżni z różnych
poziomów mogli się spotkać musi być specjalne miejsce. Takim miejscem jest śluza. Czy nie
przypomina to czasem naszego mityngu? Tam bardziej doświadczeni członkowie
dzielą się opowieściami, w jaki sposób osiągnęli swoją trzeźwość z
nowicjuszami. Następuje wymiana. Jedni dają sprawdzone doświadczenie a drudzy
świeżość spojrzenia. Obie strony osiągają korzyść. Ale bywa też tak, że przed
chwilą napisane słowa są tylko teorią. Osobiste wady, które kiedyś prowadziły
do picia, ujawniają się i nie pozwalają na korzystanie z doświadczeń innych. To
o alkoholikach mówią, że nawet leżąc w rowie potrafią spoglądać na innych z
góry. Oczywiście nie przesądzając sprawy mogę zauważyć, że ich droga do
trzeźwości jest znacznie trudniejsza. Powrót do zdrowia wymaga pokory. Wyraz
temu dają zapiski z warsztatów jakie zostały
przeprowadzone w Regionie Warszawa. Przypomina o tym chyba co
drugi uczestnik. Ale jest też wyznanie: Przyszedłem po pomoc a nie by
rywalizować. Sam wiem ile krzywdy przynosi rywalizacja, szczególnie
niezdrowa. Gdy pytałem - kto tu rządzi? Kiedy próbowałem wprowadzić w rodzinie
rządy „silnej ręki” nie znajdowałem zadowolenia dla siebie, podobnie nie spotkałem w
grupie AA, gdzie łatwo było popaść w konflikt z innymi. Dopiero wspólne
sumienie wskazywało jasną drogę i zadowolenie, ale tego miałem się dopiero
nauczyć.
Często wśród członków AA pada pytanie o sens Tradycji. Jestem przekonany,
że wskazówki Tradycji są informacją dla mnie, w jakich warunkach najefektywniej
zachodzi trzeźwienie, a na pewno nie są jakimś specjalnym kodeksem karnym
służącym do wyłapywania i piętnowania tych, którzy nie chcą się im poddać.
Życie potrafi samo weryfikować postawy wobec Programu AA a ja nie muszę być
Kainem.
Największe chyba wrażenie wywarły na mnie słowa z warsztatów: We
wspólnocie zobaczyłem, jak zajęty osiąganiem własnych celów nie widziałem potrzeb
rodziny. Ze zdumieniem stwierdzam, że największe zadowolenie w życiu sprawia
dawanie siebie innym, jeśli jeszcze są.
Właśnie słowa: jeśli jeszcze
są uświadamiają mi, że najlepszym czasem na dawanie jest czas
obecny. Warto zmienić stosunek do najbliższych, szukać tego
co łączy, angażować się w przygotowanie budującej atmosfery. Wiemy, że ...istnienie grupy jest nieodzownym warunkiem przetrwania
poszczególnych jej członków./ AA wkraczają w dojrzałość"/, to nasze wspólne dobro. Nigdy nie
wiadomo, czy nam albo naszym najbliższym nie przyjdzie korzystać z
dobrodziejstw wspólnoty. Ale ona musi istnieć. Jest jeszcze jedna, kto wie czy
nie najważniejsza kwestia Tradycji Pierwszej. Fakt istnienia naszej wspólnoty
nadaje dzisiaj wyraźny sens memu życiu, mam motywacje aby
się zmieniać; dzięki niej mogę czerpać siłę do pokonania przeciwności. A najważniejsze… nie
jestem już sam. Są inni, którzy pomogą w chwilach słabości. I pomyśleć, że to
dopiero początek drogi.
Pozdrawiam pogodnie
Mam na imię Tomek, jestem
alkoholikiem.
Moj egoizm nie zniknął. Raczej został
stłumiony. Co pewien czas wraca - wtedy pycha winduje mnie w gore, bym oberwał
i musiał z powrotem wracać na ziemie. Tak się dziej, gdy zaprzeczam istocie
Kroku Trzeciego - stawiam siebie na pierwszym miejscu, swoje pragnienia na
pierwszym miejscu, swoja wole wyżej, niż wole Boga.
Niosę posłanie, tak jak potrafię - mam wrażenie, że bezinteresownie (w sensie
materialnym, czy związanym z jakimiś korzyściami doczesnymi). Jeśli interesownie,
to raczej ten swój "interes" upatrywałbym w tym, ze w ten sposób mam
szanse utrzymać trzeźwość. Uwierzyłem, ze niesienie posłania przynosi korzyść
obu stronom - i biorcy i dawcy. Uwierzyłem też, że służba stanowi jeden z najważniejszych
elementów mojej trzeźwości. "Kto szklanki myje, ten nie zapije" - słyszę
na mityngach i wierze w prawdę tego aowskiego przysłowia.
Ponieważ wrodzone lenistwo podsuwa mi pomysły, by nie brać służb, to na szczęście
Bóg na mojej drodze stawia alkoholików, którzy... niejako, hmmm, "wpychają"
mnie w służby i za to jestem im wdzięczny
Gdy kiedyś zacząłem służby na grupie, wydawało mi się, ze ci
"na górze", w Regionie, to jakieś szychy, karierowicze. Na dzisiaj
wiem, bo sam zobaczyłem, ile pracy wkładają ludzie, zupełnie bezinteresownie, w
to, by AA w Polsce dobrze funkcjonowało. Ile pracy wymaga np. zorganizowanie
mityngu informacyjnego, albo...stworzenie biuletynu "Wieści z AA"
(najnowszy biuletyn dla profesjonalistów, w Regionie Warszawa). Wiem, ile pracy
kosztowały nas np. Warsztaty 12 Koncepcji w naszym regionie - ktoś je prowadził,
kto inny odbijał materiały, a kto inny szykował wszystko merytorycznie (pytania
do ankiet, tłumaczenia z Grapevine'a, teksty o kolejnych Koncepcjach). I
wszystko to jest często...tytaniczna praca, która tak łatwo pominąć, tak łatwo przejść
do porządku dziennego:", a ktoś zrobił, to jest". Tylko...tylko właśnie:
KTOŚ TO ZROBIŁ, siedział często po nocach, żeby to było...
Bardzo długo, póki sam nie wszedłem w działania służb Regionu, miałem takie wrażenie,
ze to wszystko jest, bo...jest. No i tyle. Bez refleksji. Jak dziecko, które
dostaje rano śniadanie i nie zastanawia się, ile "to mleczko mamusie kosztowało"
(jak w serialu Alternatywy). Mamusia jest, to i nic dziecka nie obchodzi skąd
mleczko. Mleczko jest - dobrze. Taka rola mamusi.
I tak tez ja podchodziłem do tego, dostałem od AA niejako "na tacy" -
jest to jest, świetnie. A ze ktoś naprawdę wylał masę potu, żeby...była Wielka Księga
w nowym wydaniu, żeby były Refleksje, żeby choćby była taka sama kartka z 12
Krokami i 12 Tradycjami na mityngach, to juz mnie nie obchodziło, bo nie poświęcałem
na to nawet chwili zastanowienia, podchodząc do wszystkiego, co dostaje od służba
AA, jak do mleczka otrzymywanego od mamusi.
Tymczasem...odkryłem, ze przecież to ktoś robi zupełnie bezinteresownie, poświęcając
swój czas, żebym potem ja mógł z tego korzystać na mityngu, albo w domu. I ze
temu komuś nikt nie płaci. Ze ten ktoś poświęca czas, który mógłby poświęcić na
oglądanie telewizji na robienie czegoś, anonimowo, co za dwa lata posłuży komuś
innemu do tego, by wytrzeźwieć.
Dlatego jestem pełen szacunku wobec tych aowcow, którzy tyle dają z siebie dla
AA. DZIĘKUJĘ.
Pozdrawiam
serdecznie - Tomek AA
Mityng informacyjny w Piastowie
23 listopada w Miejskim Ośrodku Kultury w Piastowie, Zespół ds.
Informacji Publicznej i Współpracy z Profesjonalistami Wspólnoty AA Regionu
Warszawa zorganizował Mityng Informacyjny dla profesjonalistów
. Zaproszeni zostali pedagodzy, kuratorzy, terapeuci, pracownicy
socjalni, policjanci oraz osoby, które swojej pracy zawodowej spotykają się z
osobami nadmiernie pijącymi. Zaproszenie przyjeło
ponad 30 osób.
Spotkanie rozpoczęła pani Joanna
Biernacka, koordynator ds. Rozwiązywania Problemów Alkoholowych przy
Urzędzie Gminy Piastów, następnie głos zabrała nasza Małgosia, która z
wdziękiem przejęła trud prowadzenia spotkania. Wyjaśniła, że celem spotkania
jest zaprezentowanie wspólnoty AA jako sojusznika profesjonalistów w ich pracy
zawodowej. Również siostrzana wspólnota Al - Anon
będzie miała okazję przedstawić swój program pracy.
Jako pierwszy wystąpił Jurek.
W zwięzły sposób przedstawił historię powstania Wspólnoty AA na świecie
począwszy od spotkania Bil`a W. i
Boba S. w 1935 roku i ich odkrycia, że przyjazna rozmowa potrafi odebrać
przymus picia. Dzieląc się swym odkryciem z innymi doprowadzili do powstania
wspólnoty. W 1939 roku została napisana książka zawierająca doświadczenia
pierwszych członków wspólnoty „Anonimowi Alkoholicy” ( tzn.
„Wielka Księga ), która dała nazwę nowej
wspólnocie a swoim oddziaływaniem objęła cały świat. W końcu dotarła do Polski.
W 1974 roku w Poznaniu
powstała pierwsza Grupa AA pracująca na programie 12-tu Kroków, a w grudniu1980
w Warszawie w tak zwanej rozkładówce gazety „Polityka” został
opublikowany artykuł „Grzech czy choroba”. Idea AA rozpowszechniła
się. Był to milowy krok dla rozwoju AA w Polsce. Od tamtej pory
wspólnota mogła się rozwijać dając początek również wielu innym programom 12-tu
kroków. Okazało się, że program AA jest uniwersalny i pomaga nie tylko w
chorobie alkoholowej .
Małgosia opowiedziała
o strukturach AA. Ich celem jest szukanie lepszego
sposobu porozumiewania się między sobą tak, aby dotrzeć do jak
największej ilości ludzi , którzy tej pomocy
potrzebują. Przedstawiciele grup skupiają się w Intergrupach
natomiast przedstawiciele Intergrup w Regionach,
których w całym kraju jest obecnie 13. W Warszawie przy ul. Chmielnej 20
powstało Biuro Służby Krajowej
Wszystkim
Sympatykom i Przyjaciołom AA
Pogody Ducha
oraz
Szczęśliwego Nowego Roku 2007 życzy
Rada Regionu Warszawa
oraz zespół redakcyjny
„Wieści z AA”
Andrzej (San) opowiedział
swoją historię osobistą. W wieku 16 lat zaczął, jak to nazwał „szaleńcze
życie”, które było podyktowane przez alkohol. Do tego stopnia się
uzależnił, że nawet kiedy nie chciał pić to przymus
picia był silniejszy. Szczerość z jaką opowiadał, że żył
kosztem innych ludzi, dotykały go tzw. „akty sprawiedliwości”,
konflikty z prawem, które były bardzo bolesne ale pomimo tego dalej pił, była
uderzająca. W między czasie nastąpił rozpad małżeństwa, aż w końcu wybrał sobie
życie bezdomnego, życie bardzo męczące, kłopotliwe i upadlające bez żadnych
dalszych perspektyw. W jednym ze schronisk dla bezdomnych poznał alkoholika,
który po 2 letniej terapii mówił jakimś innym językiem, był bardzo przyjaźnie
nastawiony do ludzi bez względu na to kim są , ów
człowiek namówił go na terapię . „ W szpitalu na terapii z innymi
alkoholikami po raz pierwszy zobaczyłem swoją upadłość, własne dno ,zrobiłem nagły zwrot i uwierzyłem , że Wspólnota AA
będzie tą drogą właściwą . To dzięki
programowi AA i przy pomocy innych ludzi, nie tylko alkoholików trzeźwieję do
dzisiaj. Jestem w AA, tym razem już nic nie zmarnowałem. Dzisiaj pracuję jako
agent ubezpieczeniowy. Kto by pomyślał, że kiedyś byłem bezdomny………
Zakończył stwierdzeniem, że
chyba warto pomagać ludziom, którzy chcą przestać pić i robić coś ze sobą .
Paweł wyjaśniał
znaczenie anonimowości w AA.
Po pierwsze uczestnikom
mityngów daje gwarancję , że osoby postronne nie
dowiedzą się o ich obecności co z kolei zachęca innych do skorzystania z pomocy
AA.
Po drugie jako alkoholicy nie
szukamy dla siebie rozgłosu, nie podajemy nazwisk, nie robimy zdjęć i nie
podajemy ich do mediów. Jako alkoholicy mówimy o działaniu Programu AA w naszym
życiu. To nasza niezmienna wartość od ponad 70 lat. Nie ma wątpliwości, że
okazał się najbardziej skutecznym programem, jeśli chodzi o zdrowienie z
choroby alkoholowej .
Program 12-tu kroków
podzielił na trzy etapy .;
PODDANIA się - trzeba się
przyznać do alkoholizmu, później będzie łatwiej .
UWALNIANIA się - rozliczenia
się z własnym życiem, uświadomienie sobie choroby emocji. Prawdziwe spojrzenie
na własne życie i wspólne rozwiązanie pozwala jeszcze raz zacząć budować nowe
życie na stabilnym fundamencie.
DZIAŁANIA - zrobienie
swoistego remanentu każe na bieżąco dbać o swoje zdrowie. Okazuje się, że
pomaganie innym alkoholikom pomaga również w rozwoju duchowym.
Swoją opowieść
Oklaski pokazały, że
przekonał słuchaczy
Mgr Jerzy
Jechalski, psycholog, specjalista terapii
uzależnień i jednocześnie kierownik oddziału uzależnień w szpitalu MSWiA w Otwocku, na ostatniej Konferencji Służb Krajowych
AA wybrany na powiernika klasy A (nie alkoholik) opowiedział jak Wspólnota AA
staje się bardziej otwarta na współpracę z innymi. Dowodem na to może być fakt,
że został specjalnie wybrany jako powiernik ażeby reprezentować Wspólnotę na zewnątrz .
Powiedział, że.. ludzie piją za dużo i profesjonalistów zaczyna
brakować. Trzeba się zastanowić nad patologią związaną z chorobą alkoholową.
Skuteczny program pomocy osobom uzależnionym rozpoczął się od doświadczeń
Wspólnoty AA, ale też Wspólnota AA nie jest jedynym kierunkiem i trendem , który pomaga ludziom wyjść z uzależnienia , 2-3 %
jak pokazują statystyki zdrowienia ze wszystkich chorób to CUDA . Takie cuda
się zdarzają we Wspólnocie
Wspólnota AA jest
takim miejscem, gdzie człowiek dokonuje autodiagnozy, czyli
rozpoznaje u siebie chorobę alkoholową. Pierwszą reakcją u człowieka chorego na
alkoholizm jest to, że zaprzecza swojej chorobie, należałoby go skonsultować ze
specjalistą. Na mityngu AA - alkoholik może sam rozpoznać chorobę u
siebie i nauczyć się z nią żyć. Wspólnota AA oferuje jeszcze
jeden element: naukę zachowań społecznych poprzez służbę, czyli wchodzenie w
role, z których ci ludzie „powypadali”. W wyniku tego następuje
powrót do sfery wartości duchowych, odpowiedzialności …powrót do
społeczeństwa, do bycia odpowiedzialnym za siebie samego i innych. Jest to
ważny element we Wspólnocie AA. Mimo że alkohol często spowodował obkurcz i częściowy
zanik sprawności mózgu, to w czasie utrzymywania abstynencji w sposób
nieprawdopodobny, wszystko wraca powoli do normy. Dodał również:
jeśli komuś brakuje doświadczeń, co robić, żeby chory człowiek
przestał pić, zaczął zdrowieć i zmieniać się, to najlepszym sposobem na
zdobycie takich doświadczeń jest pójście na mityng otwarty AA.
Wysłuchanie tych ludzi i zapoznanie się z programem AA może to spowodować
odkrycie sposobu pomocy ewentualnemu pacjentowi.
Zosia z Al. - Anon opowiedziała o swojej drodze jaką
przeszła w związku z alkoholikiem, jakie spustoszenia w jej życiu zrobiły
wszystkie zachowania współ uzależnienia, przez lata trzymane w sobie. Dopiero
czynny udział we Wspólnocie Al.-Anon (rodzin
alkoholików) pozwolił odnaleźć sposób na nowe życie. Jak to nazwała; „Al-Anon to Czarodziejskie miejsce”.
Jacek –
kolporter zaprezentował literaturę
Na koniec Małgosia przedstawiła nowy biuletyn informacyjny „Wieści z AA„ skierowany do zainteresowanych współpracą ze Wspólnotą AA. Osoby chętne do otrzymywania takiego biuletynu podały adresy e-mail. Osoby zainteresowane mogą nadal podawać swoje adresy korespondencji elektronicznej. Będziemy na nie wysyłali materiały. W tym informatorze również profesjonaliści mogą publikować swoje doświadczenia. Zachęcamy do wzięcia udziału.
Sprawozdanie sporządził Andrzej AA ( z Zielonki )
16 rocznica grupy
SKARABEUSZ
w ZK Żytkowice
Bardzo mnie cieszy, że mogę
podzielić się z Wami radością z uroczystego mityngu z okazji 16 rocznicy
istnienia grupy AA SKARABEUSZ, która to ma swoje wzloty i upadki. Przede wszystkim dlatego iż funkcjonuje ona w Zakładzie Karnym,
gdzie nie jest to dobry grunt do trzeźwienia, co nie oznacza, że tutaj nie
można być trzeźwiejącym alkoholikiem.
Wracając do tego mityngu to
bardzo cieszył udział aowców z wolności jak też
sympatyków AA z gminy, jak również z zakładu karnego. Było około 25 osób, co
jest liczbą ogromną przy zważeniu okoliczności takiej, że ów mityng odbył się w
środku tygodnia od godz.15.00. Jak zwykle było fajnie
i rodzinnie. W miarę tego jak mityng się rozkręcał, ja porównałem go do wesela,
które też ( z innych przyczyn ) się rozkręca.
Wystarczy dodać, że po tym mityngu mamy już zapewnienie ze strony administracji
Zakładu Karnego, jak też i gminy, że pomogą nam w późniejszych spotkaniach, w
najbliższym mityngu opłatkowym / 14. 12./ Bardzo mnie cieszy, że dokonałem coś
jako rzecznik grupy dla rozruszania grupy; więc mogę z czystym sumieniem odejść
ze służby i przekazać ją innym. Sam będę teraz parzył herbatę i kawę. Dobrze,
że jesteście, że jest czasopismo MITYNG, gdzie nawet takimi drobnymi
przyjemnościami możemy się podzielić.
POGODY
DUCHA życzy rzecznik grupy SKARABEUSZ
Darek
ZK. Żytkowice 12.11.06 r
Ze świata AA
Warsztat Komunikacji
Warsztat ten miał na celu określenie kierunku polepszenia współpracy miedzy
grupami AA, szczególnie w naszym regionie. Ta notatka jest próbą podsumowania
szerokiej dyskusji i przedstawienia jej w formie dokumentu. Mamy nadzieje, że
to będzie interesujące i przydatne dla naszych czytelników. Po pierwsze
szukaliśmy przyczyn niechęci do komunikacji miedzy grupami AA.
Wiele wypowiedzi wskazywało na to, że ·zwycięża postawa "my i
oni" - brak informacji o roli mandatariusza w kształtowaniu świadomości
grupy.
-niechęć do
słuchania komunikatów o życiu Wspólnoty AA /czyżby samozadowolenie/, informacje
są redukowane do okolicznościowych wydarzeń na poziomie grupy - brak
sponsorowania mandatariuszy - istnieją bariery wobec weteranów - uwidaczniają
się Wspólnocie AA wpływy na naszych nowych członków. W toku rozmów i dyskusji
wyłoniły się następujące rozwiązania jako potencjalne drogi pokonywania
trudności.
1.
Cierpliwość, upór, wytrwałość są niezbędne do pokonania trudności. Szczególnie
we wczesnym okresie naszego uczestnictwa w AA.
2.Nie trzeba się martwić drobnymi kontrowersjami w grupie - to często prowokuje
zainteresowanie - musimy zapamiętać, że choć jesteśmy jednego ducha, to
rzadko jednej opinii!
3. Próbowano jasno wyjaśnić role mandatariusza w AA i jego znaczenie w dostarczeniu wiadomości pomocnych grupie w realizacji jej najważniejszego celu.
4.Trzeba przezwyciężyć zniechęcenie, kiedy atmosfera w grupie staje się nerwowa, gdy zaczyna brakować zaufania lub mamy uczucie zagrożenia. Wspólnie rozwiązane konflikty w życiu grupy są ważnym elementem poznania. Okazuje się, że w trudnym okresie nie byliśmy sami, że nasze wysiłki stały się ważną częścią 12 kroku.
5.Przenoszenie
do grupy wiadomości z życia AA nie wymaga zezwolenia. Jest elementem procesu
dorastania grupy.
6. Konieczne jest bezustanne tłumaczenie, jak kluczową częścią pracy grupy jest
służba telefoniczna w PIKu, współpraca z placówkami
leczniczymi czy pomocy społecznej, dobry kontakt z ośrodkami masowego przekazu
oraz innych obszarów służby, nie zawsze oczywistych na poziomie grupy.
7. Nie zawsze szczęśliwe jest przenoszenie dyskusji ze Służby Krajowej, Regionu
i Intergrup do grup. Wznieca
niepotrzebne niepokoje.
8.Warto uwydatniać korzyści płynące ze służby na zewnątrz grupy, szczególnie
te, które pomagają w naszym osobistym odzyskaniu umiejętności współpracy z
innymi.
9.Niechęć do jednej osoby, wobec której czuję się niezbyt pewnie, nie może być
okazją ani przeszkodą do zaniechania służby.
10.Chetnie przyjmowane jest poręczenie bardziej doświadczonych członków przy
proponowaniu nowych uczestników naszych służb.
Redakcja
MITYNG na podstawie SHARE
01/55/2002
Nowy 2002 rok przyniósł nam
długo oczekiwany Punkt informacyjno-kontaktowy Regionu Warszawa, 03-904
Warszawa. ul. Berezyńska 17 tel.616- 05-68. Utrzymanie
i działalność tego punktu wymaga nie tylko naszej troski ale również finansów.
Pamiętajmy o tym wrzucając datki do "kapelusza"
TANIEC Z WADAMI - wg Grapevine lipiec 1999
Emerson mawiał, że w każdym Bożym dziele jest
pęknięcie. Gdy zacząłem spokojnie akceptować pęknięcia we mnie - moje słabości,
zaakceptowałem również słabości innych. A przecież siła AA powstaje z dzielenia
się słabością
01/67/2003
Być panem swej woli i sługą
sumienia.
By duchowość miała sens, bym
zechciał szukać jej znaczenia, musiałem przestać pić. Kiedyś słyszałem, że
ludzie piją, by robić rzeczy, o których na trzeźwo wstydzą się nawet myśleć. AA
i jej duchowość uczą mnie czystości intencji
JAK TO BYŁO Z XII TRADYCJĄ.
Jest jeszcze inny aspekt
anonimowości. Problem moich bliskich, przyjaciół, znajomych. W którymś z
„Mityngów” przeczytałem artykuł, gdzie przyjaciel pisał, że nikt
nie dał mu prawa do tego aby przez jego utratę
anonimowości cierpiały np. jego dzieci, które nie są za to odpowiedzialne
– po pierwsze mam nie krzywdzić innych, nawet za cenę mojego spokoju.
01/79/2004
Trzy postawy Uczestnik
mityngu
Dziś dla mnie członek grupy to
ten kto dba o jej rozwój nie zapominając o swoim. Dba
o przestrzeganie na mityngu tradycji. Troszczy się aby
nowoprzybyły nie czuł się samotny, aby miał opiekę bo inaczej już tam nie
wróci. Członek grupy troszczy się o to by służby były w 100% obsadzone, bo
przecież im więcej jest ludzi zaangażowanych tym więź pomiędzy nimi jest
trwalsza. Zaczynają traktować grupę jako swoje wspólne dobro. Członek grupy
musi być z nią na dobre i na złe. Nie są mu obce problemy i radości grupy. Jest
to jego miejsce, w którym czuje się jak w domu i umożliwia drugiemu uczestnikowi aby też się tak czuł. Członek grupy
reprezentuje grupę na zewnątrz i działa tam dla dobra grupy. Członek Wspólnoty
- stwierdzenie to nie ja jestem w tym wszystkim najważniejszy jest poparte
czynami.
01/91/2005
Z korespondencji mailowej
Zaczynałem pomału poznawać
ten otaczający mnie zewsząd świat duchowy. Potem umiałem już rozróżnić
"życzenia" od "pozytywnego myślenia" - od wiary. (Dla mnie,
"życzenie" to "chcenie", które nie spełni żadna modlitwa
tego świata. Ani żadna religia. Wiara z kolei jest to ta wewnętrzna świadomość,
że to co sobie życzę, to się spełni. Nawet wtedy kiedy pojawią się kłopoty i problemy.
01/103/2006
Jak mnie widzi Bill?
Jeżdżę tak dobrze, że kierunkowskazów nie używam. Nawet nie zauważyłem pieszego za zakrętem. To on powinien uważać. Jakiś gość przed chwilą pukał się wymownie w czoło! Ten, to nie da mi żyć. Ciekawe co jeszcze na mnie dziś spadnie? Z tyłu samochodu nakleiłem sobie napis: „Przyjaciel Billa. W”. I inny równie wzniosły: „Żyj i daj żyć”. Wysiadłem z samochodu pod domem, i popatrzyłem na tę nalepkę na klapie. „Żyj i daj żyć”! Jakim ja jestem przyjacielem Billa.W? Ciekawe czy On chciałby być moim przyjacielem? Zrobiło mi się głupio i zawstydziłem się.